niedziela, 7 kwietnia 2013

Pasja



Śpię z Młodszą.
Bo lubię w nocy przytulić się do jej małych stópek.
Bo ona w nocy notorycznie szuka mojego przedramienia do pogłaskania.
Bo czuję się niesamowicie bezpiecznie i 'na swoim miejscu', gdy słyszę bliskie sapanie Starszej.
I chociaż moja noc podzielona jest na kilkanaście drobnych odcinków, na plecach, na boku, lewym, prawym, nocne mleko, zapal światło, woda, siku... to i tak się wysypiam. Po swojemu.
A dziś obudziłam się ze słowem 'pasja' w głowie.
Bo wczorajszy film o życiowej pasji Enzo Ferrari?
A może rozmowa z mężem o tym, że jeśli chodzi o dziewczyny to zdecydowanie wolelibyśmy zawodówkę czy technikum od ogólniaka.
Chciałabym, żeby dziewczyny miały czytaj odnalazły swoją pasję.
Z takim życiowy azymutem żyje się znacznie lepiej...



10 komentarzy:

  1. Zawodowka lepsza od ogolniaka? A co to ma wspolnego z pasja?
    Ja zadanie rodzice pojmuje jako pokazywanie roznorodnosci swiata, wspieranie talentu, podgrzewanie zaangazowania, budowanie poczucia wartosci. A pasje wtedy znajdzie sie sama.
    Ale zawodowka nie przyszlaby mi do glowy. Bo wspaniale meble mozna robic po studiach architektonicznych, ale projektowac mostow domow czy muzeow po zawodowce obrobki drewna sie nie da.
    Przypomina mi to ograniczone myslenie sprzed kilkudziesieciu lat pt "fach w reku".
    Chyba za bardzo skupiacie sie na wlasnych obecnych doswiadczeniach i one przeszkadzaja Wam w widzeniu innej perspektywy.
    Milla

    OdpowiedzUsuń
  2. Milla... dlaczego myślenie typu 'fach w ręku' ma być ograniczeniem, a zawodówka zaraz obróbką czegokolwiek:)?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego jest ograniczeniem, napisalam wyzej. Ktos z tytulem doktora czy profesora moze sprzedawac pietruszke, hodowac konie czy byc rybakiem, a odwrotnie sie nie da. Nie wierze, ze nie wiecie, co moze dac wyksztalcenie???
    "Obrobka" byla przykladem. Zawodowka, z zalozenia, to szkola ksztalcaca w dosc prostych zawodach, obojetnie co to jest. I nie ma w niej nic zlego, jesli ktos nie ma predyspozycji do czegos wiecej.
    Nie przenoscie wlasnych niepowodzen na dzieci.
    Milla

    OdpowiedzUsuń
  4. Milla, post, jak sama chyba zauważyłaś, był dość skrótowy...
    przecież to jasne jak słońce, że zanim ją gdziekolwiek poślę, to najpierw jej sporo pokaże i będę bacznie obserwować, co zresztą od kilku lat czynię... a co do rozmowy z mężem, to sens ogólny jest taki, że jeśli okaże się, że moje dziecko kocha szperanie w laboratorium, probówki i inne, to nie będę mieć żadnych oporów, a by posłać ją np. do technikum chemicznego (jeśli takowe w ogóle istnieje), albo jeśli będzie chciała i wykazywała zainteresowanie weterynarją, to nie będę jej od tego odciągać....a nie jak wielu współczesnych rodziców naciskać na studia, byleby był magister.... nie masz takich wspomnień z liceum? nie mówię o tobie, tylko o znajomych? ja mam...
    poza tym, moja szkoła muzyczna (pomijam późniejsze studia), którą skończyłam oprócz zwykłego liceum też ma status szkoły zawodowej, mając taki dyplom II stopnia można już wykonywać określone funkcje... inna sprawa co się z tym zrobi....

    OdpowiedzUsuń
  5. "zdecydowanie wolelibysmy zawodowke czy technikum od ogolniaka" jednoznaczne jest. Jest sprzecznosc w tym, o czym piszesz. Praktycznie wykonywanie zadnego zawodu nie wiaze sie z tym, ze nie mozna miec studiow. Wiadomo, ze raz przerwana edukacje, bardzo trudno jest uzupelnic. Przyznasz chyba, ze mgr weterynarii moze robic wiecej niz technik, a mgr farmacji wiecej niz technik farmacji? No i wspominasz tez o zawodowce, a to juz zadnego porownania nie ma.
    Ja nie mam takich wspomnien z liceum. Raczej mam wspomnienia zmarnowanych szans w zawodowce, technikow, po ktorych nie nastapilo nic wiecej. 99,9 % moich znajomych, ktorzy sa zadowoleni z zycia, jest po studiach. Chociaz czasami pracuja w innych zawodach.
    Absolutnie nie zgadzam sie z takim mysleniem na temat dzieci. Uwazam, ze obowiazkiem rodzice jest poszerzanie horyzontu, a nie ograniczanie. Ja bym chciala, zeby moje dziecko zdobylo najlepsze i najwyzsze wyksztalcenie, na jakie ja bedzie intelektualnie stac. A pozniej niech sobie sprzedaje pietruszke, o ile da jej to szczescie i pozwoli sie utrzymac.
    Myslac o dzieciach, ze wystarczy im zawodowka czy technikum, juz w glowie stawiasz mur. Mysli i slowa maja swoja energie i czesto determinuja juz cos na zawsze. Nie rob tego swoim dzieciom.
    Milla

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest wszystko szalenie mądre, co piszesz. jest w tym tylko mały szkopuł.... nie spotkałaś się nigdy z podejściem "to my tyle włożyliśmy w twoją edukację, a ty pietruszkę chcesz sprzedawać?". ja tak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale przeciez nie mowimy o wszystkich, a o Was i zakladam, ze Wy takiego podejscia nie bedziecie miec:)
      Milla

      Usuń
  7. ta u góry to ja.... pomyliłam profile....
    poza tym, skoro już tak sobie poniedziałkowo dyskutujemy, to mam jeszcze kilka spostrzeżeń:
    Nikt nie mówi o przerywaniu edukacji i nikt nie mówi, że na technikum czy zawodówce ma się ona skończyć.Primo.
    Nikt nie mówi o ograniczaniu kogokolwiek, a o obserwowaniu i wyciąganiu wniosków. Secondo.
    Odnośnie zdania 'zdecydowanie wolelibyśmy' - wyrażam moje aktualne odczucie, ale przecież logiczne jest, że jeśli moja 16-letnia córka będzie chciała studiować medycynę, to nasze 'wolelibyśmy' jest w tym momencie mało istotne...




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko zeby ona zechciala studiowac medycyne, to Wy musicie wczesniej miec takie myslenie, zeby ona byla w stanie chciec i moc.
      A jak sobie wyobrazasz kontynuowanie edukacji po zawodowce? Zwykle to sie nie udaje.

      Ok, koniec dyskusji. Wiem, skad sie wzielo to stwierdzenie, ze wolicie zwodowke i ciesze sie, ze nie jest juz takie radykalne:)
      Milla

      Usuń