wtorek, 30 kwietnia 2013

Myśli

Nie da się tego ukryć, ani stłamsić.
Powoli przechodzi mi ochota na opowiadanie/opisywanie/spisywanie rzeczywistości.
Może zbyt dużo się dzieje ogólnie w naszym tutaj teraz życiu, po prostu...
Może to tzw. kryzys letni, gdy krzesło i stół przegrywają z kretesem z drewnianą ławką pod domem, czy murkiem na mieście.
Ostatnie dni to litry, dosłownie litry wypitego czerwonego wina, sam na sam z mężem, i rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa...
Podejmowanie życiowych decyzji jest niesamowicie absorbujące...

ps. a gdzieś zupełnie po drodze popełniłam moje pierwsze dwa ebooki:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz