czwartek, 4 kwietnia 2013

Klikając

Kleofasek Ireny Tuwim doczytany do końca.
Cieszymy się wszystkie trzy, że pingwiny dotarły jednak do swoich rodzinnych krajów.
Gdy wróciły, wysłały sobie wzajemnie widokówki.
Widokówki.
Wi-do-kó-wki czytam powoli.
Młodsza wtulona w moje grubsze o dwa kilo przedramię.
Czy one będą wiedziały, co to są widokówki?
Tak... Pewnie, że tak.
Jeśli tylko je nauczę.

-----
A teraz?
Teraz sączę powolutku, z namaszczeniem schłodzonego Żywca.
I rozmawiam wirtualnie z przyjaciółką, z którą jadałyśmy w szkole średniej przepyszne, pszenne, ogromne buły z pasztetem drobiowym, bez zamartwiania się o pulchne przedramiona.
I tak rozmawiając i śmiejąc się niby do niej, a jednak do siebie zastanawiam się, ile małżeństw nie przetrwa tej przedłużającej się zimy....

10 komentarzy:

  1. .... tak, też mam takie zastanowienie..
    Kleofasek cudne wspomnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. odnośnie widokówek czy małżeństw?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłam :) pomogło na chwilę tylko zgadnij gdzie ja jestem :/

      Usuń
    2. omg... powód? przewlekła wielkanoc?

      Usuń
    3. haha pięknie to ujęłaś + te wszystkie inne co to w najnowszym poście ujęłaś oprócz zakończenia normą ..

      Usuń
    4. ojej... shit! Anula....zaczynam się martwić! jestem na fb!

      Usuń