środa, 24 kwietnia 2013

Jakoś

Czerwone policzki przyjemnie pięką.
Oddech powoli wraca do swojego miarowego tempa.
Mogłabym siąść i płakać nad kolejnym 'musowym' urlopem męża i nad panoszącymi się po domu wątpliwościami, czy podpisywać, czy rzucić i wyjechać, czy zostać i skazać się świadomie na wczesnojesienną panikę i apatię.
Ale tego nie robię.
Wącham rosę. Biegam i truchtam przez łąki i pola.
A reszta się ułoży...

9 komentarzy:

  1. Bieganie dobre, endorfinki rosną.
    Ale swoją drogą nie masz się z czego odchudzać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wczoraj pierwsza rundke na rowerze zrobilam,
    10 km w tempie ekspresowym, tak zeby cos w nogach poczuc, hehe :-)

    A jak plany Berlinowe ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Berlin... narazie rozmawiamy... uważaj z tym tempem... można się zrazić:)

      Usuń
    2. Nieeee, ja tak lubie, musze poczuc ze cos zrobilam i pojezdzilam :-)

      Usuń
  3. Czesc DC. Nie rzucac!!! Tylko przeskakiwac i do przodu.Jak bylam na wakacjach i zaczelo padac pojechalismy "do miasteczka" tomotom zaczal nas prowadzic takimi drogami, ze w pewnym momencie znalezlismy sie na drodze gdzie az strach bylo jechac i w dodatu ze sterta jakis galezi w poprzek drogi, ale zawrocic sie nie dalo. Bylam zla na siebie, ale wyszlysmy z corka i zaczely usuwac te galezie i maz jakos przejechal. Potem bylo juz slonce i dojechaliscmy do zamku w Sintra. To byl ostatni dzien fatalnej pogody. Potem bylo juz tylko lepiej. Ciesz sie Wlochami i kazdym slonecznym dniem. W Polsce tez "pada". Ide sie pakowac bo mam lot o 16.30 Pozdrawiam, L

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. L.... już w Pl :)? Cieszę się.... dawno już tak nie chłonęłam każdego dnia pełnymi garściami...

      Usuń
  4. a ja Ci zazdroszcze, ze mozesz biegac... ja niestety chociaz tutj warunki do biegania sa super to (nie mowie, ze nie mialabym z kim malej zostawic) nie moge przez kolana.... Ale rowerek - musze przywiez sobie z Polski moje rowerek ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dona, a zwykły rower? Ja uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń