piątek, 19 kwietnia 2013

Hymn

Wczorajszy wiatr pokrzyżował moje szyki.
Złamał wpół.
Zmusił do wygrzewania się pod kołdrą przy prawie 30 stopniach.
Do smarowania pleców spirytysem made in Poland.
Do zaniechania nagle wszystkiego i wszystkich.
Musiałeś sam sobie kupić zastępczy tort, sam zrobić kolację.
Z rozpędu zrobiłeś domowe 'cannoli'. Nie powiem, nie powiem...
Bywa.
Ja zapaliłam Ci świeczkę. Młodsza Ci ją zgasiła. Tyle.
Plany się krzyżują, plotą, plączą.
Ostatnio już jakoś tak u nas jest.
A może zawsze tak było, tylko jak się ktoś za bardzo spina życiowo, to potem każda grudka jest rowem, przez który trudno nam przeskoczyć. A to ostatecznie tylko grudka.
Niech więc Ci się szczęści.
Na kolejnych prawie czterdzieści lat.
Ty i to, co razem tworzymy to moje największe dokonanie.
Szkoda, że niewpisywalne do cv...

1 komentarz:

  1. sliczne to przedostatnie zdanie. pewnych rzeczy nie warto wpisywac do cv - zdecydowanie stracilyby na uroku :)

    OdpowiedzUsuń