wtorek, 16 kwietnia 2013

Bezruch

Dziś mam dzień podkołdrowy.
Spojrzałam na pogodę.
W ten weekend ma być zimno.
Ma lać i mają bić z nieba pioruny.
Mąż zmartwił mnie tym, że dziś znowu zasnął nad ranem.
Nie umiem.
Nie potrafię tak żyć.
W takim kompletnym zawieszeniu.
Musimy podjąć jakąś decyzję.
Każdy kierunek jest lepszy od bezruchu...

12 komentarzy:

  1. Wiem, ze mnie taki bezruch tez by codziennie po trochu dobijal...
    Do odwaznych swiat nalezy, moze byc tylko lepiej !

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Moja kawa byla dzisiaj w metrze, juz o 7:20 z termicznego kubka, ale smakowala obrzydliwie, nie wiedziec czemu :-( Teraz ziolowe herbatki :-) Ale Ty mozesz za mnie wypic dobrze zaparzona, wloska kawe, POZWALAM ! :-)

      Tak wlasnie jeszcze wczoraj myslalam nad Twoja sytuacja, i mysle, ze niemcy to wcale nie taki zly pomysl, ze wzgledu na mozliwosci pracy, opieke socjalna i medyczna, w sumie dobrze sie tu zyje, jedyne co to trezba sobie zdac sprawe z tego, ze oprocz zaczynania od zera dochdzi jeszcze kompletnie nowy jezyk i nowy kraj... ale mimo wszytsko wydaje mi sie, ze np Twojemu mezowi byloby latwiel w DE niz w Katosach ... ale to tylko moje takie dywagacje :-)

      Usuń
    2. zaparzyłam kawkę i usiadłam na balkonie, robię sobie małą przerwę w środowym porannym odkurzaniu, Twoje kawowe zdrowie Tarsis, cin cin! :) co do języka... traktujemy to raczej w kategoriach 'nowe wyzwanie' niż przeszkoda. mój mąż bardzo dobrze mówi po polsku, myślę, że z niemieckim poszłoby mu szybciej... ja się uczyłam całe liceum...
      narazie czekamy, ale nie mówimy nie...

      Usuń
    3. Ach dziekuje, cin cin :-)

      No to super, takie podejscie jest jak najbardziej wskazane :-) Mysle, ze podejmiecie na pewno dobra decyzje :-)

      Usuń
  3. Pewnie teraz ze względu na Większą jeszcze poczekacie na koniec roku szkolnego, ale gruszek w popiele nie ma co zasypywać.
    Skoczek i Tato mówi o "spinaniu" a kiedyś było "bierzemy dupę w troki i idziemy".
    3 maj-cie się :)***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izabelka, wiesz jak to jest, plany, rozmowy, szukanie, dywagacje.... ale oboje z mężem stoimy dość mocno na ziemi i dzieci i ich 'beztroskie dzieciństwo' i równowaga są dla na na pierwszym miejscu....dlatego żadnych nieprzemyślanych ruchów.... ale.... powrót lub wyjazd przewijają się często w naszych przemyśleniach.

      Usuń
  4. Beztroskie dziecinstwo to raczej rzadkosc, poza tym szczesliwi rodzice to szczesliwe dzieci :)
    Pozdrawiam cieplo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja w to jednak głęboko wierzę...że co jak co, ale beztroska to jeden z tych najcenniejszych walorów...pozdrawiam :)K

      Usuń
    2. i oczywiście chciałam dodać, a nie napisałam... nie taka rzadka, jakby się wydawało...:)

      Usuń
    3. Chodzi mi o takie bez zadnych trosk I frustracji. Nie o jakies super traumatyczne. W koncu dziecinstwo powinno takze uczyc dzieci radzenia sobie ze smutkami I frustracjami, by powoli przygotowac je do trudow zycia doroslego. W malych dawkach rzecz jasna.

      Usuń
    4. Przeprowadzki sa traumatyczne cp prawda, ale bardziej dla doroslych niz dla dzieci. Poza tym dom to rodzice :)

      Usuń