niedziela, 17 marca 2013

The show must go on


Upadła.
Niezależnie od naszych chęci, planów i marzeń, upadła spółdzielnia, z którą mamy umowę.
Mam takie poczucie, jakby los sobie z nas lekko zaszydził.
Jakby chciał pokazać nam, gdzie nasze miejsce.
Rok temu były klucze, skakanie z radości, pierwsze wyprawy po meble...
Teraz zmęczenie, patelnie na piekarniku, które czekają od kilku tygodni na niski kredens w stylu shabby, co to miałby pomieścić wszystko to, co wala się bezładnie gdzieś po kątach. Na nasze szczęście nadchodzą dwa tygodnie nieustannych odwiedzin.
Rodzina i przyjaciele.
Do mojej rutyny wkrada się czynnik ludzki.
Macham ręką na wszystko.
Planuję menu. Kulinarne i turystyczne.
Koniecznie chcę nad morze i koniecznie do Sieny.
Będzie co ma być, śpiewał trzęsącym się głosem Bajor.

Trzy lata temu nie chciałam niczego więcej, jak tylko urodzić zdrowe dziecko i przeżyć poród.
Mam zdrowe dziecko.
Mam dwie zdrowe, rozwydrzone, humorzaste, kochane córki.
A skoro reżyser chwilowo zdecydował o innej roli dla mnie, chylę z pokorą głowę i uczę się szybko nowej partii na pamięć.
Bo spektakl musi trwać!


13 komentarzy:

  1. ułożysz sobie ten niezaplanowany akt. Wierzę w to i trzymam za wszystko mocno kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majka, dzięki! Inaczej być nie może :)

      Usuń
  2. po pierwsze 100 lat dla Twojej coreczki!!!!! a po drugie to .... trzymaj sie, wiem ze to nie latwo powiedziec, ale kedys nadejdzie koniec zlych dni i zacznie sie cos dobrego dziac... sama powtarzam sobie to tyle razy, ze moze w koncu uwierze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dona, dziękuję! dobrego dużo się dzieje, każdego dnia, czasem tylko cień problemów to trochę zasłania.... ale damy radę...:)

      Usuń
    2. dobrze,ze male pozytywne rzeczy tez sa!!! w zasadzie to one powinny zawsze przewazac nad tymi zlymi!!! Dzis mi to madra kobieta uswiadomila (moja psychiatra)

      Usuń
  3. Jezeli tylko moge cos powiedziec, nie traktuj tego w kategoriach, ze los z Was zaszydzil ... po co :-P
    Moze lepiej pomyslec, ze otwieraja sie nowe szanse, nowe mozliwosci, przygody... Moze za chwile bedzie po porstu o wiele lepiej? Najwazniejsze, ze ejstescie razem, i razem dacie sobie ze wszytskim rade, czy tu czy tam, wierze w to ! :-)
    Zazdraszczam odwiedzin, czasu spedzonego z bliskimi i waznymi ludzmi... Chlon, magazynuj energie, korzystaj ile wlezie !
    No i wszytskiego najlepszego dla Trzylatki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Tarsis....
      napisałam tak, bo chwilowo tak myślałam, ale na moje szczęście jakoś szybko w ostatnich dniach mijają u mnie złe emocje.... i już tak nie myślę.... może to urlop męża i świadomość, że łatwiej przez niepewność i te ostatnie tygodnie niepokoju będzie nam przechodzić razem... a do tego w towarzystwie.... w imieniu Trzylatki wielkie dzięki!

      Usuń
  4. Wszystkiego najlepszego dla Małej Jubilatki, duża buźka :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Samych słonecznych dni dla córuni i duuużo dużo słonka dla Ciebie !!! Będzie dobrze !!!! Buziak wielki !

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej Kasiu,

    Mysle, ze musimy zaakceptowac, ze nie ammy wszystkiego pod kontrola... (sama sobie to powtarzam uparcie ;)), ze podejmujemy decyzje, ktore w danej chwili wydaja nam sie sluszne, ale ze nie ma do konca decyzji idealnych, zawsze sa jakies ryzyka...
    Takie jest zycie, a poki zyjemy JESTESMY :))
    Pozdrawiam cieplo!
    100 lat dla trzylatki!
    To chyba fajnie jest miec takie dwie dziewczynki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Gosianna!
      dziękuję w imieniu trzylatki!
      Masz absolutną rację, też sobie to często powtarzam... 'póki żyję....'
      Będzie dobrze!

      Usuń