sobota, 9 marca 2013

O wszystkim i o niczym



Odbyliśmy z mężem długą rozmowę. Wczoraj.
Było w niej dużo o Polsce i o aktualnych Włoszech, o marzeniach, o ukrytych pragnieniach, o błędach, które popełniliśmy.
Takie rozmowy działają na mnie terapeutycznie.
Przy większości punktów nasze opinie były identyczne.
A to napawa optymizmem.



Wyszłam na miasto.
Wtuliłam się w świeży zapach wiosny.
Kupiłam sadzonki pomidorów, cykorii, kilku odmian sałat i pietruszki.
Cokolwiek się stanie, każdego dnia trzeba zadbać, podlać, przesunąć, wynieść do słońca.



Chodziłam po mieście i głęboko oddychałam, wsłuchując się w cudowny szum ludzkich rozmów o wszystkim i o niczym.



To niesamowite, ale oczy jeszcze nadal trochę mnie szczypią od płaczu.



Staram się nie wybiegać myślami do przodu.
Skupiam się na dwutygodniowym urlopie męża.
Chcę znowu trochę pozwiedzać okolicę.



Chcę jak najwięcej zapamiętać z tej dwuletniej przygody.



7 komentarzy:

  1. :))))) widzę światełko w tunelu ... a ta księżniczka .. masz dla kogo żyć i budzić się z uśmiechem na ustach , mimo wszystko !!! Tulkam mocno ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ja też je widzę Monique... staram się.... ono się tak tli i tli, ale na całe szczęście nie gaśnie.... dzięki za to wirtulne tulenie.... pomaga....

      Usuń
  2. Wazne, ze sie zgadzacie, to juz cos. Reszta sie jakos wyprostuje, zobaczysz.
    Milla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wierzę, Milla, wierzę w to bardzo.... w gruncie rzeczy jestem w środku olbrzymią optymistką i idealistką, tylko czasem fizyczna słabość bierze górę.... ale to chwilowe...

      Usuń
  3. Decyzje, decyzje..... zobaczysz bedzie dobrze, znajdziecie wspolne rozwiazanie :O)
    a moze spakujecie slonce Italii, jej cudne jedzonko i przybedziecie do Anglii?! My tu Was chetnie przywitamy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) decyzje, decyzjami, a życie czasem płata figle...nic nie wiadomo.... czasem mnie to mobilizuje do działania, a czasem rozkłada na łopatki i blokuje.... ale już niebawem, już za moment, wiele się wyjaśni...a Anglia?
      ojej, nie wiem, czy potrafiłabym się przyzyczaić...

      Usuń
    2. nio, bo tu lato to trwa tylko chwilke i to glownie w maju; jedzenie super, ale to nie angielskie :)ale wiesz idzie sie przyzwyczaic i jakos nam przynajmniej lzej sie zyje jak w Polsce - tam mieszkalismy przy granicy z Niemcami, pracowalismy za Nysa, ale zycie i tak ciagle pod gorke... a tutaj to nawet dziecie sie zaklimatyzowalo :) wiec czekamy, Cambridge 20 min, Londyn 1h :) wpadnijcie, chocby na kawunie !!!

      Usuń