niedziela, 10 marca 2013

A-non-rivederci


Wiosna. Zaczyna być pięknie. Cudownie. W końcu to Italia, a nie jakiś Bangladesz, choć i tu czasem można polemizować.
Tutto quello che vuoi, ale ja czuję pod skórą, że moje miejsce jest mimo wszystko w Polsce.
Całe lata głosiłam w mojej szkole peany na temat polskiego ducha przedsiębiorczości i włoskiego fancazzismo i zdania nie zmienię.
Nie zmienię i tyle. Nadal uważam, że Włochy są świetne, ale na wakacje lub romantyczne wypady we dwoje do Rzymu lub Wenecji.
To nie jest kraj dla młodych, niezależnych rodzin z dziećmi.
Jeśli tak myślisz, przyjedź tutaj, chciej coś zrobić, otworzyć własną firmę, szkołę, restaurację, bar, piadinerię.
Cokolwiek.
Pokażą Ci od razu, gdzie Twoje miejsce w szeregu.
Nie potrafię tu normalnie żyć, bo dla mnie życie to nie tylko i wyłącznie 'obrabianie' rodziny i pełna lodówka.
Dorastałam w rzeczywistości, gdzie realizm mieszał się nieustannie z idealizmem, dobijająca szara rzeczywistość z niemalże nierealnymi marzeniami, które powolutku, z roku na rok, urzeczywistniano.
Gdzieś podświadomie czuję, że niebawem wrócę do domu...
Spakuję mój biały kredens i psa i pomacham te całej włoskiej rzeczywistości...
Do-nie-zobaczenia...


9 komentarzy:

  1. Popieram Cię Kasiu, bo czuję i mam tak samo, sama miłość do Italii nie wystarczy...
    I oby było w końcu dobrze i spokojnie..

    OdpowiedzUsuń
  2. to nawet nie chodzi o spokój, to chodzi o poczucie, że coś zależy od Ciebie, że masz jakiś wpływ na swoje życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak masz racje, spokój to złe słowo.

      Usuń
  3. Ja wrocilam dzis z krotkiego wyjazdu poza Italie i tak masz racje, Itailia to przepiekny kraj dla turystow, na przyjazd na wakacje. Kocham te krajobrazy, te miasteczka malutkie, te starozytna architekture, ale wolalabym to kochac z dalela.... Nie wiem czy Polska to akurat mo kraj do zycia... ale coraz bardziem mysle, ze Italia to chyba nie moj....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje miejsce jest tam, gdzie są 'moi' ludzie.... tu takich nie znalazłam....

      Usuń
  4. Pakuj,
    mysle, ze moze byc tylko lepiej ...
    Przynajmniej tak trzeba zakladac, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodzi mi to po głowie.... uporczywa myśl, z którą idę spać i wstaję rano... bo życie to nie tylko żarcie i ładne widoczki...

      Usuń
    2. Wiesz co, ja mysle, ze sa pewnie kobiety, ktorym by to starczylo, ale ja w stu procentach rozumiem Ciebie, tez bym nie dala rady... I tak CIe podziwiam, ze potrafilas tak diametralnie zmienic swoje zycie, i nagle skoncentrowac sie tylko na dzieciach, domu, na dbaniu o meza i potrzeby rodziny.
      To jest cholernie wazne, zeby nie zapominac o wlasnych potrzebach, tesknotach, i marzeniach. Bo oprocz bycia mama, zona, i opiekunka domowego ogniska jestes jeszcze kobieta, ktora ma cele, marzenia, potrzeby, plany...

      Usuń
  5. Dziewczyny, macie racje. Ja do Italii przyjechalam 20 lat temu na 6 miesiecy, i wtedy to byl jeszcze inny kraj. Moj syn skonczyl tu studia, zrobil uprawnienia i od kilku tygodni jest juz poza Italia. Jak mowi - piekne widoki ( a z okna mam naprawde przepiekne, mozna na balkonie spedzic wczasy), wspanialy klimat (mieszkam na poludniu), dobre jedzenie - to nie wszystko. Z tego nie mozna zyc. Jestescie mlode, macie male dzieci - uciekajcie stad. To jest kraj tylko na wakacje , niestety. I watpie, ze szybko zmieni sie na lepsze.

    OdpowiedzUsuń