wtorek, 5 lutego 2013

Utonęłam....

Chwilowo utonęłam....
W stosach papieru do wycierania nosa...
Próbuję złożyć w spójną układankę poszatkowaną na 30 kawałków już drugą z kolei noc.
Próbuję udawać, że jak się doda te wszystkie małe cząsteczki to wyjdzie jakaś sensowna całość.
Gdzieś pomiędzy serwuję kanapki, robię kolejne podejście do oponek, odrabiamy lekcje.
Dzwonię do znajomej.
Uporczywie mailuję i skajpuję z rodzicami.
Dziwne uczucie.
Cztery pokolenia kobiet.
Ja opiekuję się dziewczynami.
W tym samym momencie moja mama opiekuje się swoją mamą.
Patrzę na jej zapłakane oczy.
Obija się od ściany do ściany.
Ktoś dzisiaj zapytał mnie o wakacje....
Ale ja nie wiem... Nic nie wiem... Jakie wakacje...?





Kanapka:
- chleb
- serek topiony
- sałata rzymska
- mozzarella
- rukola
- czerwona cebula
- kapary
- oregano

3 komentarze:

  1. Ale już lepiej co? :) Zabieramy się za Twoje pączki Czarodziejko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej! Pączki już tylko dwa zostały! Robisz? Poważnie?

      Usuń
    2. ;) i o to chodzi :)
      Jasne, że tak!
      Jutrem będziemy czarować my :)

      Usuń