poniedziałek, 4 lutego 2013

Było podniebnie....


Niedziela...
Scena nietypowa.
Cała czwórka na kanapie.
Kanał inny niż bajki.
Nietypowo.
Jakieś kulinaria.
Włoch z przyjemnym, miękkim, południowym akcentem skacze, kroi, doprawia.
Patrzymy na siebie i zadajemy podobne pytanie 'on taki jest naprawdę, czy tylko tak mu każą...?'
Potłukł jakiś talerz.
Rzucił szmatę w doniczkę z bazylią.
W zasadzie trudno się w ogóle skupić na jedzeniu.
Program się kończy, a my w skupieniu schodzimy na dół.
Otwieramy lodówkę.
Myślimy o tym samym.
O kanapce posmarowanej wegańskim majonezem z mleka sojowego, z lekko duszonym szpinakiem, wędzonym łososiem, czerwoną cebulką i kaparami...


3 komentarze:

  1. to juz drugi post inny niz pozostale!!! cos zauwazylam w poprzednim, ale nie wiedzialam co... a teraz juz widze! Piszesz w "innym stylu"! Zastanawiam sie czy to tak swiadomie czy tak po prostu wyszlo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) to dalej ja:) czasem mam takie okresy, kiedy nie potrafię sklecić dłuższych zdań.
      zresztą w ogóle początki tego bloga takie właśnie były, wyrywkowe i zdawkowe.
      dopiero od jakiegoś czasu zaczęłam bardziej opisowo.... a to źle :)?

      Usuń
  2. nie, nie zle!!! tylko inaczej! ja przeczytala Twojego bloga oc poczatku, ale nie pamietam jaki byl na poczatku, potem wlasnie pisalas calosciowo i jakos zwroclam na to uwage, ze zmienilas styl. I zastawialam sie czy to moze zmiana na wiosne.....

    OdpowiedzUsuń