sobota, 2 lutego 2013

Mam i ja!


- Mamuś, prawda, że nie jest najważniejsze, żeby być ładnym, tylko żeby się dobrze odżywiać i nauczyć się matematyki....?
- Yyyyyyyyy....


Jest sobota. Jest namiastka obiecanego słońca. Są nogi w górze. Otwarty notes. Espresso w szklaneczce.
Rodzina w komplecie. Mąż z dwudniowym zarostem, dokładnie takim, jaki lubię.


Myślę sobie o wczorajszym spotkaniu. Pani D. wpadła na chwilę. Była ponad trzy godziny.
Kogoś mi przypomina. Jeszcze nie wiem dokładnie kogo, ale jestem blisko.
Pięknie mówiła po polsku, choć z Polski wyjechała prawie 20 lat temu.
Patrzyłyśmy na siebie i co jakiś czas spontanicznie mówiłyśmy 'ja też tak mam'.
Mam szczęście do ludzi. Tak jakoś.
W kalendarzu zaznaczyłam kolejną datę.
Kwiecień.
Jeszcze nie wiemy dokładnie co, jak i gdzie, ale zarys ogólny już powstał.
Reszta w rękach organizatorów.
Mało kto tutaj wie, że gdy 14 kwietnia o 17.00 biją nagle dzwony, to biją dla Polskich żołnierzy, którzy przyczynili się do wyzwolenia tego miasta z rąk okupanta. Ja już wiem...
Potem opowiadała mi o Panu Heniu. O tym, jak zestrzelił snajpera, ratując w ten sposób dziesiątki innych żołnierzy.
Pan Heniu był tu kilkakrotnie z wizytą. Dobrze się znali. Lubili się.
Miał nawet wykupione bilety na samolot w ubiegłym roku.
Nie przyleciał.
Mówiła o nim ze łzami w oczach.
Ubrana w biały polar by Henri Lloyd...

2 komentarze:

  1. ja tez tak mam jesli chodzi o szczescie do ludzi :) ta mysl chodzi za mna dosc czesto i niech nas nie opuszcza.
    i podoba mi sie ten tekst o mezu z dwudniowym zarostem. w gruncie rzeczy niewiele trzeba do szczescia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) mnie zarost zawsze uszczęśliwia :)

      Usuń