piątek, 18 stycznia 2013

Tricolore


Coraz bardziej mi się to podoba. Budzę się. Krzątam. I myślę o drugim śniadaniu. Dziś nawet wprowadziłam kwadrans czegoś, co miało przypominać gimnastykę, ale generalnie było sromotnie przegraną walką z grawitacją. Komputer przeniosłam na górę. Koniec z klikaniem w kuchni. Chcesz klikać - zasuwaj! Każdorazowo to prawie dwadzieścia stopni. Poprawiłam sobie humor ubierając zieloną podomkę w rozmiarze L, po mamie. Co i rusz zerkałam zalotnie w lustro i wzdychałam do luźno opadającego materiału na kościach obojczykowych. Wiosna! Drogie Panie! Wiosna idzie! Bierzemy się za siebie! Kto, jak nie my!

5 komentarzy:

  1. Coraz ladniejsze te Twoje kolaze, bardzo lubie !

    U mnie kupa sniegu i zimno, wiec wiosenne wzdychania jeszcze musza poczekac :-P


    OdpowiedzUsuń
  2. a ja zawsze podziwiam Twoje kompozycje jedzeniowe..... obojetnie czy to sa kanapki czy wyszukane danie slicznie to wyglada zawsze...

    OdpowiedzUsuń
  3. Trasis, Dona, wielkie dzięki, łechtacie mnie oj łechtacie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo udana kompozycja! Taka mega pozytywna, energetyczna!
    B.

    OdpowiedzUsuń