niedziela, 20 stycznia 2013

Słodki zapach lata

Już tylko ja zostałam na pokładzie. Trzymam się mocno. Czteroosobowa rodzina i pies do zarządzania. Tu nie ma miejsca na choroby, na słabości, stany podgorączkowe. Tym bardziej, że za tydzień gram. Masywny steinway nie stolerowałby choćby minimalnych objawów grypy. I tak wczoraj zachciało mi się lata. Takiego gorącego, z bosymi stopami na trawie i obiadem na ogródku u rodziców, albo u babci na wsi... Przez moment, gdy dom wypełnił się zapachem pieczonych papryk, uległam iluzji...


Zrobiłam je wieczorem, ale z myślą o dzisiejszym drugim śniadaniu...


Do tego, na szybko, bez specjalnych złudzeń, bo mimo wszystko marna ze mnie kucharka, z braku laku wzięłam się za bułeczki. Szybki pląs do Liski i gotowe...


Żeby nie zwariować, popijam sobie wszystko czerwonym Merlot-Ciliegino Maremma Toscana. Szkoda tylko, że mąż 'fuori uso'....

22 komentarze:

  1. U mnie po polsku dzisiaj: właśnie roluję kopytka, a na pierwsze rozgrzewająca zupa z soczewicy zielonej zwana fakes ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. taaaaa soczewica, typisch polich foood:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Jaka tam z Ciebie marna kucharka?? Pfff... :-P
    Ja popijam grzanca z pradem, w tym roku prawie w ogole nie pilam (o dziwo, bo zeszlej zimy co chwile, wiec nie ma sie co dziwic wiosennemu wielorybowi, heheh). Dzisiaj mi zle, zdecydowanie zle, taka papryka w dobrym towarzystwie, zakrapiana dobrym winem, moglaby zdecydowanie uratowac wieczor ... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tarsis, nie lubię się powtarzać, low cost monaco- bologna i gotuję cały weekend tylko dla ciebie!:)

      Usuń
    2. Daj mi troche czasu, cos wymysle :-) niech sie tylko zima skoczy ...

      Usuń
    3. życie jest tylko jedno, nie sądzisz...?

      Usuń
    4. Pewnie Kochana, ale to nie takie proste wszystko jakby sie wydawalo, po pierwsze jestem niezmotoryzowana, po drugie musze ustawic sie z urlopem w pracy, nawet jezeli chodzo tylko o przedluzony weekend ...Bo od tego niestety wszystko zalezy :-O

      Usuń
    5. a weekend nie=przedłużony?

      Usuń
    6. rano zrobię ci pancakes Gwyneth z syropem kolonowym, na obiad czarny ryż z krewetkami i letnią wersję papryki, na kolację coś dowymyśślę...... nie warto?

      Usuń
    7. Weekend nie przedluzony, hmmm... mam ok 600 km do Ciebie jezeli dobrze sprawdzilam, wyjazd w sobote i wracanie w niedziele byloby lekko meczace, jezeli jest sie skazanym na inne srodki lokomocji niz wlasne auto, a ja wolalabym chociaz jednego wieczoru wypic za duzo wina, a potem pojsc z Toba i reszta ferajny na spacer, i upiec wspolna pizze :-)

      Usuń
    8. po obiedzie skoczymy do rimii na piadinę z breasaoloą i rukolą ....

      Usuń
    9. odwagi.... jestem realna! czekam na Ciebie, Tarsis!

      Usuń
    10. :-) Mysle, ze juz postanowione, teraz tylko kwestia dogrania i zaplanowania, co i jak i kiedy :-)

      Usuń
    11. Tarsis, kup bilet, potem napisz..... ja czekam, beZ dogrywania i planowania :)

      Usuń
    12. ps. w marcu przychodzi podobno wiosna:)

      Usuń
  4. wiesz im wiecej ogladam Twoich zdjec, tym czesciej mysle, ze powinnas je profesjonalnie robic!!! sa genialne w swej prostocie, jestem w nich zakochana.. zreszta jak sie patrze na te potrawy, ktore swtorzylas i tak pieknie sfotografowalas to od razu mam ochote je robic... kurcez jutro beda buleczki....

    OdpowiedzUsuń
  5. Tez jestem za tym, zebys pomyslala o robieniu zdjec. Sa naprawde niezle.
    Ja zamawiam rogaliki z wisnia, nawet jesli tylko na zdjeciu:)
    Milla

    OdpowiedzUsuń