środa, 30 stycznia 2013

Się zdarza...



Mam takie nieostre wspomnienie z dzieciństwa...
Mama-inżynier, bardzo aktywna zawodowo, często wieczorami eksperymentuje z ciastami.
Stara się. Naprawdę. My z bratem klasycznie wylizujemy wszystkie miski i łyżki.
I.... i to by była najlepsza część ciasta.
Bo mama niestety często robiła cudownej urody zakalce.
Po latach stwierdzam, że najlepiej wychodzą jej improwizowane sałatki.
Tata jest mistrzem od zup.
A od ciast w rodzinie jest zdecydowanie siostra mamy.
Ale pomimo to, wpierniczaliśmy te zakalce przez dobrych kilka dni.
Pamiętam.
Powrót ze szkoły i rzucanie plecaka w kąt.
Następnie, póki nie ma rodziców, fru przed telewizor, najlepiej z całą brytfanną, bo tego typu ciasta nie dało się normalnie kroić i kulturalnie jeść na talerzyku. To ciasto trzeba było wyrywać, tak po kawałku. Niektóre części były z lekka gumowe, inne momentami surowe. Rzadko kiedy ciasto bywało słodkie. Przeważnie lekko kwaskowate. I może właśnie dlatego można je było jeść i jeść i jeść...
A dlaczego o tym...
Bo mam przed sobą cudowny, nieplanowany zakalec.
Efekt nagłej wieczornej kulinarnej chęci wymieszanej ze stanem ogólnej słaboty...
I może właśnie dlatego, że nie jest ani zbyt słodki, ani zbyt kwaśny, lekko gumowaty, momentami chrupiący, został już prawie cały zjedzony...


16 komentarzy:

  1. Heja, ja wpadłam tylko się przywitać! polubiłam Cię tam na fejsie - lubię Cię tu na blogu :) pozdrowionka magda m

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, witam, może kawałek ciasta do kawy:)?

      Usuń
    2. a owszem! do kafki zawsze coś słodkiego być musi, a z braku laku może być i zakalec ;) a czy ten Twój to "ciasto Cristiny"? magda m

      Usuń
    3. Magda M, tak, ciasto Cristiny, do którego dorzuciłam resztki pomarańczy, które zostały mi po zrobieniu soku.... i wyszła taka miazga.... o smaku niczego...:)

      Usuń
  2. Moim ulubionym ciastem jest sernik, w kazdej postaci. Pamietam taki malowniczy zakalec wyprodukowany przez moja Mame na moje 17-te urodziny. Czasami jeszcze go wspominamy. Byl polany pyszna czekolada ;-)
    Agula

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja uwielbiam zakalce!!! te planowane i nieplanowane... a ten Twoj na zdjeciu narobil m apetytu !!!!!!!! wyslesz przepis mi na fb?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciasto z tego przepisu: http://mojablogoterapia.blogspot.it/2012/10/a-dzisiaj-sie-podziele.html

      + miąższ z 5 pomarańczy uzyskany po wyciśnięciu soku w sokowirówce

      Usuń
  4. Hej a ty taka chora i za pieczenie sie bierzesz?Odpocznij lepiej...tak z dobrego serca mowie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no właśnie!

    ps. uwielbiam zakalce, serio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zakalca już nie ma! taki był dobry!:)

      Usuń
  6. No z wyglądu wygląda ;) na coś takiego: http://www.kwestiasmaku.com/desery/czekolada/ciasto_czekoladowe/przepis.html

    polecam jakby co, nic tam nie ma prawa się nie udać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izabelka, często czytam w przepisach 'nie może się nie udać'..... wierz mi .... MOŻE!
      ps. gardło jakby przeszło! płukałam na zmianę amolem i fioletem.... dziękuję!

      Usuń
  7. cieszę się bardzo z wieści o gardle :D
    o cieście - tam ciasto (właściwie spód, bo w przepisie nie ma mąki) samo opada po upieczeniu, a w krater ładuje się drugą podobną część jako krem (?) mus... cholera wie, ale dobre jest bo kilka razy robiłam i same czyste kalorie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ale ono jest tak bardzo skomplikowane :)

    OdpowiedzUsuń