wtorek, 8 stycznia 2013

Nie tak

Nie jest dobrze. Mieszają się we mnie skrajne emocje.To dopiero drugi dzień, a ja znowu mam ochotę uciec. Znowu całymi dniami jestem SAMA.
Znowu rytm dnia wybijają zasrane posiłki. Nie nadaję się do tego. Nie potrafię funkcjonować spokojnie i w pełnej równowadze, gdy czuję, że nic nie zależy ode mnie. Każdy dzień kończy się rozpaczliwym spojrzeniem i pytaniem 'I co?'. Każdego dnia pada sucha odpowiedź 'I nic'. Nie włączam telewizora. Nie mogę patrzeć na drące się gęby włoskich polityków. Czuję się w to w pewnym sensie wciągnięta bez własnej woli, z drugiej strony jednak mam świadomość, że to był nasz wybór. Owszem. Nie mamy, jak większość tych rozhisteryzowanych włoskich biedaków kredytu do spłacenia, ale nie mamy też żadnego kierunku. Mój kompas całkowicie oszalał. Zrobiłam sobie listę na 2013 i patrzę na nią dosłownie jak sroka w ser. Nie potrafię zacząć żadnego z zaledwie kilku skleconych punktów. Za chwilę zapisy do przedszkola. Patrzę na druk do wypełnienia i myślę o wrześniu 2013. Gdzie będę? Co będę robić? Są dni, kiedy potrafię zgrabnie to sobie wszystko wywinąć na lewą stronę, jak zdarty sweter. Dziś nie potrafię tego swetra nawet z siebie zdjąć, uwiera mnie, swędzą mnie nadgarstki od zbyt szorstkiej wełny. Przy dzieciach robię dosłownie ustawowe minimum. Gdy tylko zapełniam im brzuchy i zmieniam pampersa, uciekam pod kołdrę. Czuję taki straszny ciężar na klatce piersiowej. Czuję jak dudni mi w środku...

9 komentarzy:

  1. Hej, Kasiu :). Mysle, ze czujesz to, co czuja tysiace emigrantow czy -tek zaraz po powrocie z kraju... znam dokladnie te uczucia, bo polowe zycia spedzilam na emigracji... Takie powroty z urlopu, ktory zazwyczaj jest bardzo intensywny i mily, po prostu bola - bo nagle czujemy sie jak wrzuceni do czarnej dziury... zwlaszcza gdy na miejscu brak przyjaciol, rodziny..., pracy, gdy mieszkamy z dala od innych.
    Rozmawialam o tym bolu z innym w podobnej sytuacji i choc wiem, ze sytuacja jest rtudna, mysle, ze dobrze sobie jednak zdac z tego sprawe, jak naprawde, choc mile, ale nierealne sa nasze pobyty w kraju... bo jedziemy tam raz na jakis czas, bo robimy tam fajne rzeczy, spotykamy sie z wyczekujacymi nas bliskimi, bo wszystko jest super intensywne i jakze czesto super sentymentalne... Wierz mi, to nie jest normalne zycie. Moi przyjaciele wrocili do Polski po 6 latach i... tesknia za tym zyciem w innym kraju, bo po pierwszym okresie radosci z bycia wsrod bliskich w Polsce zaczely sie normalne, szare dni, problemy z biurokracja, smetne miny przechodniow na ulicy itd.
    Ale mysle, ze ten twoj podly nastroj minie :). To taka hustawka nastrojow, ktora trudno ominac...
    Trzymam kciuki, bedzie dobrze! :)
    Aha, i moze nie warto robic sobie zbyt idealnych list zadan i postanowien na Nowy Rok ;)
    Zycie i tak sie wtraci w nasze plany... Poza tym moze lepiej skupic sie na jednej dzidzinie niz zaraz na wszystkich (troche jak tutaj radza: http://www.rollercoaster.ie/News/DitchtheDetox.aspx)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosianna, racja. Wiem. Ale jak do nostalgii dorzucisz niepewność to to już się robi mieszanka trudna do strawienia....

      Usuń
    2. Wiem, przeszlam przez to wszystko...

      teraz wracam zazwyczaj z niejaka ulga do domu na obczyznie, ktora stala sie moje druga ojczyzna :). Do tego mozna dojsc, ale to zajmuje duzo czasu i sporo pracy, doswiadczenia... no a reszta chyba przychodzi z wiekiem? ;)
      Teraz jestem na etapie bycia ogolnie szczesliwa, bo... jestem zdrowa, mam kochajaca mnie rodzine i przyjaciol :), bo nauczylam sie byc tu i teraz...
      Pewnie, ze ustabilizowana sytuacja zawodowa tez pomaga, ale mam dni czy momenty, w ktorych wolalabym miec wiecej czasu i swobody, byc bardziej tworcza itd.
      Zycie nigdy nie bedzie perfekcyjne, ale jest tyle rzeczy, z ktorych mozna sie cieszcy codziennie :)
      Usciski, Gosia

      Usuń
  2. Wysłam Ci maila na poprawę humoru
    Cmoki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeczytane, przetrawione, przemyslane....

      Usuń
  3. wysyłam całusy wielkie na lepsze jutro cmok cmok cmok choć dziś i mnie przydałoby się kilka miłych słów na skołatane nerwy .. ech to życie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nerwy, ach nerwy.... ściskam... dziś już lepiej

      Usuń
  4. Kochana, Gosianna ma racje, ja zanim dojde do siebie po dluzszych pobytach w Pl tez sie tak czuje... Wiem, ze to nie jest latwe, i ze siedzenie samej jest dobijajace, i ze chcialabys czegos innego...
    Mysle, ze powinnas sobie pozwolic przez chwile tak sie poczuc, poplakac, pokrzyczec, byc rozgoryczona, a potem znowu wrocic do pionu. Dasz rade, kto jak nie Ty? :-)

    OdpowiedzUsuń