piątek, 25 stycznia 2013

Na wszelki wypadek

Jesteśmy ułomni. Zapominamy. Ja zdecydowanie należę do tych, którzy zapominają nad wyraz szybko. To w pewnym sensie czasem mnie ratuje z wielu niefajnych, rzekłabym paranoidalnych stanów. Bo wystarczy przespać, przeczekać i buch - nie ma....
Ale nie o tym teraz.
Bo wśród całej masy sytuacji, od których chcę uciec, są też takie, które na zawsze chcę zapamiętać! Młodsza jest ze mną prawie 3 bite lata. Z tego dwa na emigracji, znaczy się ZE MNĄ I TYLKO ZE MNĄ. Efekt? Uwielbia mnie, kocha mnie swoją blond kręconą miłością, która rano przejawia się całym seansem kokoszeniowo-przytulaniowym. Po południu niestety przechodzi z czasem histeryczne 'mamoooooo'.
Ale nie o tym.
O porankach. Uwielbiam te nasze nieśpieszne poranki. Ten brak 'muszę, na wczoraj, prędko, bo zaraz'. Nie ma żadnego 'na wczoraj'. Żyjemy tym, co dzisiaj. Że dzisiaj nie ma gorączki. Ufff. Że mogę wyjść na chwilę na spacer. Ufff. Nie ma żadnego prędko. Jest powolnie, w rytm niespiesznego oddechu śpiącego cały czas boksera albinosa.
Może być piżama do 11.00, gdy mam na to ochotę. Może być druga nieśpieszna kawa z dodatkiem cykorii, gdy tylko zechcę. Może być pogawędka z ciocią, gdy tylko jest online. I może być jajecznica na maśle, z porem, startym parmezanem i delikatną śmietanką. Z domowym chlebem posmarowanym po prostu serkiem topionym...
Czy Młodsza będzie pamiętać? Mam nadzieję...



13 komentarzy:

  1. Widzisz? A ja mam tak dobrze tylko w weekendy no i czasem gdy uda mi sie pracowac z domu albo gdy jestem chora... A uwielbiam takie niespieszne poranki wlasnie :)
    A mlodsza... zapamieta czy nie, to nie takie istotne chyba bo pewnie w caloksztalcie jestes i tak wspaniala mama :)) a nasze dzieci - zwlaszcza w tym wieku, ale nie tylko - zazwyczaj nas uwielbiaja :)))
    Wiesz, dla mnie bycie mama, choc nie jestem tak duzo i czesto z moim dzieckiem jak Ty - to tak naprawde cos, za co jestem wdzieczna codziennie i cos co mnie uszczesliwia tak calkiem naturalnie :). Kazde przytulenie sie do dzieckie to dla mnie najpiekniejsze TU i TERAZ :))

    A na jajeczniczke z porem chetnie bym sie dzis wprosila do Ciebie, bo wyglada pysznie (a ja dzis nie moge nic jesc az do popoludnia, buuu... - cala noc mi sie snilo jedzenie ;))

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to są te pozytywne strony, a dziś obudziłam się na pozytywnie, oby już tak do wiosny :) a jajecznica była boska! polecam! por to taka arystokratyczna cebula!

      Usuń
  2. Moze nie bedzie pamietac szczegolow, ale z pewnoscia bedzie pamietac podswiadomie czas, ktory spedzacie razem, smaki i zapachy, milosc i cieplo. Bedzie bogata w pozytywne i dobre emocje i milosc, ktore przekaze bliskim i swoim dzieciom. I nadal bedzie sie przytulac, nawet kiedy bedzie dorosla !
    Agula

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdradz skad bierzesz pomysly na te wszystkie cudenka do jedzenia?Niby wszystko takie proste,a wlasnie dlatego chyba przepyszne.Zazdroszcze Ci weny kulinarnej.
    U mnie tez sa takie leniwe poranki,ba nawet cale dni :)
    Dla mnie priorytetem jest by dzieci kojarzyly dziecinstwo z dobrymi smakami,z kuchennymi zapachami...Bo ja akurat tego nie mialam,moja mama duzo pracowala a i gotowac niezbyt lubila :(
    Pozdrawiam
    wierna czytelniczka mamcia2synow

    OdpowiedzUsuń
  4. Czesc Mamciu! witaj na moim bujającym się jak sinusoida pokładzie! Co do pomysłów: u mnie kolejność jest taka 'gotuję to, co mam, a nie - idę kupić to, co ugotuję'. Ponadto sporo inspiracji po prostu fruwa po sieci, a potem gdzieś mi się kołaczą w tyle głowy. Ale generalnie opornie przychodzi mi kupowanie zupełnie nowych składników i wprowadzanie ich do kuchni. Raczej cały czas bazuję na tym samym :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do pomyslow kulinarnych :) - ja np. przy kazdej okazji jadania poza domem zamawiam cos, czego jeszcze nie jadlam by podpatrzyc a przy tym od razu sprobowac cos nowegto. I jak mi smakuje, a nie wymaga super nakladow finansowych, to napewno bedzie niedlugo wyprobowane w domu :).
    Czasem nawet pytam kucharza o przepis i czasem mi sie go nawet udaje dostac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja chyba dokładnie na odwrót :) gdy jemy na zewnątrz, jak już nam się uda :), to raczej celuję w moje comfort food, bo chce mieć gwarancje 'odpłynięcia'...
      eksperymenty bardzo, ale to bardzo rzadko.....
      za to w domu ...:)

      Usuń
  6. Dzieci, niestety albo stety, zapamietuja nie to, co my myslimy, ze jest wazne. Moga nie zapamietac, ze obiad zawsze na nie czekal(lub co innego, co my uwazamy za wazne), ale zapamietaja, grymas niezadowolenia czy rozczarowania, ktory pojawial sie zawsz gdy...(tu niech kazdy sobie dopisze swoja bajke). A matka tego grymasu moze byc nawet nieswiadoma, za to bedzie do konca zycia gadac o tych domowych obiadkach, ktore robila i nie bedzie rozumiala, dlaczego dzieci nie sa za to wdzieczne.
    Najbardziej brakuje mi u wspolczesnych matek zdrowia psychicznego i szacunku do dzieci. Bez tego wszystkie zabawki, wszystkie wystawne obiadki, wszystkie wakacyjne wyjazdy mozna wyrzucic do kosza.
    Milla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milla, to ze robie codziennie swiezy domowy obiad nie oznacza jeszcze ,ze wymagam od dzieci poklonow wdziecznosci i calowania po rekach.Poza tym nie tylko obiad przywoluje skojarzenia z dziecinstwem.Sa jeszcze lyzwy,gry planszowe,wspolne ogladanie telewizji,odrabianie lekcji, i wiele innych.Mysle ,ze cos z tego jednak w glowie zostanie zapamietane.Poza tym robie wszystko to,czego mnie akurat w dziecinstwie brakowalo...
      mamcia2synow

      Usuń
  7. wiesz Milla, te domowe obiadki to w dużej mierze robię też dla mnie i dla męża, po prostu tak już mam, że jestem kompletnie sfiksowana na w miarę zdrowe i nieprzetworzone żywienie.... od pewnego czasu.......... dzieci w pewnym sensie się po prostu 'załapują' na nasz styl życia..... z resztą się zgadzam...

    OdpowiedzUsuń
  8. Alez ja uwielbiam domowe obiadki i sami tez robimy:) Absolutnie nie jestem anty obiadkom. One tylko posluzyly jako przyklad myslenia na temat macierzynstwa.
    Uwielbiak Twoje przepisy!
    Milla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) buziaki, a dziś trzymaj mocno kciuki, bo od dwóch dni boli mnie gardło, mam katar i czuję się jak wymięta szmata do podłogi.... a to ci los.....

      Usuń