czwartek, 10 stycznia 2013

Myśl do rozwinięcia...

A gdyby tak w życiu oprócz życia zacząć po prostu spełniać swoje marzenia...? Marzę o......

36 komentarzy:

  1. ... ze czyli my mamy pisac?
    (widzisz jak mi sie dzisiaj w pracy nuuuuudzi ;-))

    Ja marze o zgubieniu 10 kg, podrozach (jakichkolwiek!), i spokojnym zyciu bez problemow.

    Taka jestem skromna, o :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ostatnie to jest kurcze takie złożone, że może narazie lepiej number 1 i 2 :)?

      Usuń
    2. Bardzo chetnie, nie ukrywam ze chwilowo najbardziej zalezy mi na punkcie numer jeden. Ale nie jest cholera latwo. Od zeszlego tygodnia przepraszam sie ze stepperem i przeprosic sie nie moge :-P

      Ty lepiej powiedz jakie Twoje marzenia sa :-)

      Usuń
    3. Zrzucenie paru kilo po świętach to już nie jest moje marzenie, ustaliłam sobie sama ze sobą , że to mój psi obowiązek... a co do marzenia. tak w pierwszym odruchu to pójść na koncert muzyki Ennio Moricone, pod jego batutą, najlepiej gdzieś w Toskanii..., jeśli to nie wypali to weekendowy wypad z mężem na motorze po Toskanii oczywiście, zresztą mamy ją niemalże za płotem..... w obydwu przypadkach marzenie jest trudne do zrealizowania z powodu..... dzieci :)

      Usuń
    4. Dla mnie to juz niestety urasta do rangi marzen, bo jest to cholernie ciezka bitwa i przeprawa. A ja sie dalej nie pogodzilam ze zmianami w moim ciele i hormonach, i caly czas sobie bysle ze w 3 tygodnie 2 kg spokojnie poleci... A tu figa z makiem :-P

      Hmmm... a nie ma opcji opiekunki, badz babci od swieta ?

      Usuń
    5. bacie są, jednak jakieś 1200 km stądm druga tylko 600 :) opiekunki, nigdy ich nie miałam i nawet chyba bym nie umiała wpuścić do domu kogoś obcego...

      Usuń
    6. To rzeczywiscie ciezko, myslalam ze wloska Babcia jest blizej... Moze uda Ci sie ja zaprosic na weekend, a samej wyjechac :-D

      Usuń
    7. taka wersja jest rozważana :)

      Usuń
    8. to juz swiatelko w tunelu :-)

      Usuń
  2. czytam sobie Ciebie Kaśka odkąd wróciłaś na włoskie terytorium. czytam i z jednej strony skomentowałabym, a z drugiej słowa mi się wydają niepasujące. dzisiaj napisałaś coś, co mi po głowie chodziło rok temu. tyle, że siły chyba zabrakło. i okoliczności. i właściwego marzenia (masz takie właściwe?)więc niech nam się marzy dalej. może w końcu wielka łapa poklepie po plecach i dmuchnie, żeby się zaczęła rewolucja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właściwie marzenie, to właściwe właście ma symbol PP, praca=pasja, i niczego więcej....

      Usuń
  3. Marzę o małym, białym domku w Bieszczadach, z sadem pełym jabłek. Mieszkam tam sobie w ciszy i spokoju. Choduję własne warzywa. W ciepłe wieczory siedzę na werandzie popijąc herbatę. Mam pracę, którą lubię. Oboje robimy coś co lubimy, choć może nie mamy wiele pieniędzy. Ale dajemy radę. Nigdzie nam się nie śpieszy. Dzieci cudownie odnajdują się w nowej rzeczywistości.

    Rozmarzyłam się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha, po wyprawie motorem po toskanii, weranda, sad i wieś to moje kolejne wielkie marzenie, przez chwilę nawet sie o nie otarłam...... po wszystkim pomyślałam, że to zostawiam na wiek mocno dojrzały :)

      Usuń
  4. A ja marze od podrozy dookola swiata. Takiej z mezem i dzieci. O wylaczeniu sie na 6 miesiecy i wyruszeniu z Londynu a potem 6 poloczen lotniczych i gdzies pomiedzy Wyspy Wielkanocne. Wiesz DC ze taki bilet lotniczy kosztuje tylko i az ok £900-1000. I sa specjalne strony na ktorych mozna wybrac miejsca pomiedzy lotem. Ulozyc ja jak sie chce. Nie w tym roku ale wiem juz, ze tego sprobuje. A z blizszych miejsc to Sardynia. Moze juz w tym roku. Goni mnie pedze za szczesciem. Super bylo na rowerze i slonce jakby i on chcialo czegos wiecej w ...Szkocji L

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale L widzę, że już jakiś wstępny risercz rozpoczęty, więc chyba cel coraz bliżej?:

      Usuń
  5. mi tez sie marzy podroz... ale taka podroz na zycie... tzn zeby podrozowac i zyc z tego... ale wiem ze to marzenia sa tylko, bo moj maz bardziej po ziemi stapa i swojej pracy nie rzuci nigdy, no chyba zeby mu lepsza zaoferowali....

    OdpowiedzUsuń
  6. To co piszecie, trzeba zamienic na plany, nie marzenia.
    Nie chce byc tu znienawidzona, ale ja realizuje swoje marzenia i po prostu ich nie mam. Mam plany do zrealizowania. Marzenie to pokoj na swiecie i takie tam nierealne rzeczy:) Wiem, to niepopularne, ale jestem zadowolona z zycia, szczesliwa, o ile wszyscy bliscy sa zdrowi. Milla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milla, daleko chyba nam do nienawiści :) ale ty kobieto jesteś konkretna kurcze....:) znam taką jedną podobną w realu i muszę przyznać, że robi na mnie niesamowite wrażenie :) żeby było jasne - miłość i zdrowie to numero uno, numer one, numer jeden i w ogóle o tym nie mówięc, bo od podświadomej modlitwy w duchu o to zaczynam każdy swój dzień i z tą myślą każdego dnia kładę się spać..... zjechana, zmęczona, czasem nieumyta i niezdemajkapowana całuję czólko dziecka i zasypiam w błogim poczuciu nieskońćzonego szczęścia, że mąż, że rodzina, że dzieci, że rodzice, że brat, że babcie.... mam za co dziekować.... ale marzenia.... marzenia kurcze muszą być! nie plany! marzenia! coś, co jest twoje, skryte pod poduszką! zależy i trochę nie zależy od ciebie! nie wiem, czy ja się dobrze wyrażam, bo jakoś trudno mi to ująć w sensowne słowa.... plan to ołówek, notes i strategia, a następnie skrupulatna realizacha, marzenie, to taka ultona chmurka, która raz jest blisko, innym raze znika, ale gdzieś tam się w nas błąka.... jestem pewna, że masz taką chmurkę, gdzie na tym swoim szwajcarskim niebie kochana! buźka! :)

      Usuń
    2. No nawet jak mi pistolet do glowy przystawisz, to marzen nie mam. Moze to i smutne.
      A planuje raczej bez kartki. Mysle, wyobrazam sobie, rozwazam rozne scenariusze, badam i realizuje, albo porzucam, bo stwierdzam, ze nierealne.Mozna to nazwac marzeniem, kiedy jest w fazie przygotowawczej. Milla

      Usuń
    3. ja w sumie podobnie jak Mila...

      Usuń
    4. Mila, a gdyby tak nierealne zrealniało?

      Usuń
  7. Milla, to mamy podobnie :)
    Bo ja wlasciwie tylko bym chciala by bylo dalej tak jak jest, wlasciwie dla mnie licza sie tylko zdrowie i milosc :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja tam jeszcze kilku rzeczy potrzebuje, ale zdrowie to podstawa. Wie to kazdy, kto zetknal sie z powazna choroba, szczegolnie u dziecka. Strasznie uczy pokory i tego, co w zyciu wazne. Milla

      Usuń
    2. taaa, gdy tak tu piszemy, Młodsza leży w lóżeczki i przytula w gorączce małego pluszowego szaraczka. ty tylko gorączka, a i tak przewartościowuje chwilowo wszystko!

      Usuń
  8. Kiedyś to się marzyło, a teraz, hmm niech się zastanowię.....
    tak na teraz to stabilną, interesującą i wystarczająco-finansową pracę.
    A na przysłość marzy mi się łąka w słoneczny letni dzień i błogi spokój. Nawet jeśli miałaby to być tylko łączka, którą sobie wymmyśliłam i została umieszczona na projekcie naszego ogrodu. O właśnie! - ukończenie urządzania domu i ogród ogród ogród, ale z wszystkimi detalami jakie bym chciała w nim mieć.
    Dzięki Kasiu z to pytanie, pięknie jest się rozmarzyć....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izabelka, uderzyłaś we wrażliwą strunę....To teraz na mnie kolej..... Marzy mi się... jest lato, jestem u babci na wsi, na weekend zapraszam znajome z dziećmi i bez (oczko do Tarsis:) rozstawiamy stoły, dzieci bawią się w piaskownicy pod ogromną lipą, biegają po podwórku, my gawędzimy, popijamy kawkę, winko, to na co mamy ochotę.... nie musimy gotować, bo każda przywiozła coś pysznego, jakąś swoją specjalność. potem idziemy taką chmarą na spacer do lasu, przez łąki i pola. ludzie na wsi myslą, że to jakaś pielgrzymka :) wieczorem rozpalamy ognisko, puszczamy delikatnie muzykę, dzieciom organizujemy na dechach tańczenie, każda z nas przywozi jakiegoś ciucha i książke lub magazyn, którego już nie potrzebuje, wymieniamy się, gadamy, radzimy sobie w kwestiach makijażu, ubioru..... dzieci padają, te które nie usnęły, siedzą do późna i gadają pod gwiazdami ze świerszczami w tle.... rano budzą nas dzieci i koguty... kawa, cistko, śniadanko pod chmurką, po poludniu rozjeżdzamy się pełne nowych energii, pomyslów....

      Usuń
    2. O kurde ! Teraz to ja tez sie rozmarzylam !

      Usuń
  9. Piękne, tak mogłoby to być...
    pomyślałam sobie, .... że może Chustka tam w górze wzięłaby nad nami swoją opiekę i kierowała nas ku temu dniu, co?.....
    ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja myslę, że same też byśmy sobie poradziły :)

      Usuń
    2. Ja tez tak mysle, Chustka to od wyzszych zadan jest :-D
      Tak na marginesie, to powiedzialabym, ze dla chcacego nic trudnego, i taki sabat nie jest czyms niewykonalnym. Pytanie tylko czy bysmy sie od razu tak wspaniale rozumialy, heheh ;-)

      Usuń
    3. a ja myslę, że zrozumienie to trochę wyższy stopień wtajemniczenia i nie musisz się tym stresować w momencie, gdy masz dookoła masz kilkanaście roześmianych kobitek, najważniejsze w takim momencie jest po prostu 'ten moment', ta chwila, radość, ciekawość, element niespodzianki, odkrycie czegoś zupełnie nowego, a życie swoje zweryfikuje....

      Usuń
    4. no to trzeba zaczac obmyslac plan !

      Usuń
  10. wspomniałam o Niej, bo ona chciała żeby cieszyć się każdym dniem i czerpać radość z prostych rzeczy... tak jak w Twoim marzeniu Kasiu

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie tez duzo Joanna nauczyla...
    Byc szczesliwym tu i teraz, marzyc o tym, by dalej byc, z bliskimi... BYC.
    Stad nie marze o niewiadomo czym ;), a w kazdym razie nie potrzeba mi nic nowego do szczescia...

    OdpowiedzUsuń