środa, 16 stycznia 2013

Kanapkowo

Deszcz przeszedł w śnieg. Jest już białawo... Jak zrobi się biało, mur beton zamkną szkoły. Zakład?



A tymczasem celebruję sobie od kilku dni moje drugie śniadania, eksperymentując na różne sposoby moje 'dgital skills' (strasznie mi się to wyrażenie spodobało i obok 'domestic economy' wpiszę je chyba wkrótce do mojego cv, gdy to uwolniona od dziecka ruszę na podbój zrujnowanej kryzysem włoskiej gospodarki). Brrrrrr.
Drugie śnadanie czyli istna orgia kanapkowa. W sensie jakości, nie ilości.
Małe posiłki, kilka razy dziennie. Tak. Nie doprowadzam się do głodu, w którym rzucam się na szafkę dla dzieci i wyżeram szczeniacko resztki nutelli, a potem strugam wariatkę przed zapłakaną sześciolatkę, która jakoś dziwnie nie chce uwierzyć tym razem w kuchenne krasnoludki.


Kanapek przez ostatnie dwa lata unikałam jak ognia. To były pozostałości po Dukanie. Tyle tylko, że powoli miejsce kanapek zaczeły zajmować 'podżerki' czyli często po prostu ciastka, bo ich w porządnym włoskim domu nie może zabraknąć. Wracam więc do kanapek. Ale takich z mężowym chlebem. Rzadko z masłem. Z całą kupą warzyw i innych takich. Macie jakieś sprawdzone patenty?

3 komentarze:

  1. Nie chce tu siac odchudzaniowego pesymizmu, ale ten II i IV posilek, to musza byc malutkie - np. 1 maly jogurt, 1 male jablko, 1 lisc salaty i malutki plaster wedliny. Moj maz jakis czas temu mial diete 2000 kalorii i takie posilki przywozili mu do domu. Dla kobiety to by byla pewnie dieta 1500 kalorii. Obiady byly dosc duze objetosciowo, tzn polskie obiady w srodku dnia, ale reszta malutka, a juz te "posilki" pomiedzy, to byl jakis zart.
    A, na tej diecie ladnie schudl i do swojej wagi juz nie wrocil. Nauczyl sie zjadac mniejsze porcje. Samemu udaje mu sie tylko utrzymac wage, nie jest w stanie schudnac.
    Szkoly pewnie zamkna. Lepiej miec wolne niz brnac przez 1 cm sniegu:) Milla

    OdpowiedzUsuń
  2. taaaa.... to ja sobie jeszcze tak pokanapkuję do końca tygodnia, małe dwie kanapeczki, jak nie będzie rezultatów, wrzucę na piątkę....

    OdpowiedzUsuń
  3. Super zdjecia :-)

    Z tymi dietami, kanapkiami itp to wszytsko zalezy od osoby, od organizmu. Osoba ktora pracuje, albo wiecje sie rusza, i nigdy nie sietowala, schudnie na tym 1500 kcl szybciutko, ale jezeli siedzisz w domu, i prawie sie w ogole nie ruszasz, albo calymi dnaimi siedzisz za biurkiem (jak ja), to nawet te 1500 kcl nie pomaga schudnac. Ty masz droga KappaZeto jeszcze jeden problem, juz sie odchudzalas, bylas na Dukanowej diecie, a kazde nastepne odchudzanie idzie juz ciutke ciezej, niestety. Ja jeszcze jakis czas temu ograniczajac co nieco, jedzac prawie same warzywa i bialko bylam stanie zgubic 6 kg w krotkim czasie, a teraz nie ma szans..
    To tylko takie tam moje dosiwadczenia z wlasnych walk z kilogramami, wiec sie dziele. Chlebek nie jest zly, ale nie za czesto, i najlepiej pelnoziarnisty. Jako przekaski najlepsze warzywa, rukola, mlody szpinak, seler naciowy, brokuly i cokolwiek innego. Jezelie owoce to w niewielkich ilosciach i najlpeiej tylko do 15-16, pozniej nie..
    Kochana trzymam Ci mocno kciuki, jestem pewna ze dasz rade ! ( o sobie tego nie powiem, heheheh:-P )

    OdpowiedzUsuń