piątek, 18 stycznia 2013

Ewolucja



Jestem. Kilka słów. Tak prosto z mostu. Pchają mi się same.
Przemyślałam sobie kilka rzeczy. Chłonę z internetów całymi garściami, sama w zamian nie dając z siebie zbyt wiele. Inspiruję się ludźmi, miejscami, przepisami. Lubię wchodzić do cudzych mieszkań, plądrować w cudzej wirtualnej szafie, zasiadać z kimś do stołu, obserwować dzieci. Sama jestem zdawkowa. Otwieram fanpage, a sama ukrywam się za szarym tłem i białym napisem. A przecież nie ma nic złego w pokazaniu twarzy....


18 komentarzy:

  1. Czesc Piekna, milo Cie widziec,
    chociaz pamietam ze kiedys bylo zdjecie "z twarza", jedno chyba z samochodu, i jedno z dzieckiem na reku, ale w okularach slonecznych :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. było, było..... dobrze pamiętasz.....

      Usuń
  2. no i? bolało? ;)
    Piękna jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Majkabally, eee tam...ja z tych, co to zaraz się czerwienią i peszą....ale nie... zdecydowanie nie bolało :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To teraz i my wszyscy musimy sie pokazac?:)
    Nie ma mnie na FB, nie prowadze bloga. Od niedawna zagladam na kilka blogow, wczesniej w ogole mnie nie interesowaly. Widac taki etap u mnie, u Ciebie. Milla

    OdpowiedzUsuń
  5. Milla, ja przez pierwsze 4,5 roku życia Starszej o blogach tylko słyszałam, na temat macierzyństwa rzadko rozmawiałam, bo nie miałam czasu na roztkliwianie się nad sobą, zresztą nie było nad czym. Każdy dzień miał swój rytm. Role były jasno podzielone, od do ja, potem ty, potem dziadkowie. Życie towarzyskie kwitło. W życiu bym się nie posądzała o prowadzenie, przeżywanie, dzielenie się tym wszystkim. Internet to były dla mnie głównie przelewy, zusy, usy, bilanse dla księgowej itd ... przed północą trochę onetu, żeby się updejtować. Mam świadomośc, że to etap. Nie cel. Podchodzę do tego w sposób bardzo spontaniczny. Potrzeba chwili. Kiedyś pewni zamknę na trzy spusty. Dziś wypełniam tym wielką wyrwę, którą spowodowała nagła przeprowadzka. Choć..... coraz więcej realnych ludzi wokół mnie.... coraz więcej....:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. :) taka ciotka ze mnie, jak tak teraz patrzę na to zdjęcie :)

      Usuń
  7. piekne te zdjecia sa!!! jak dziewczynka mala wygladasz na nich... wiesz ja tak mysle nad tym internetowym "zyciem" tez.. ze ono nie jest zastepstwem prawdziwego, ale jego czescia... bo dzieki niemu mialam okazje poznac min. Ciebie i cala mase innych fajnych osob, ktorych bym nie spotkala inaczej. A z niektorymi osobami sie poznalam sie na zywo... i mam nadzieje, ze My tez sie kiedys spotkamy w realu...

    OdpowiedzUsuń
  8. czytam twój blog od miesiąca trafiłam tu od majkabally i lubię cię odwiedzać. Moje blogowanie zaczęłam w 2008 roku i powodem była przeprowadzka do Italii. Bardzo cię rozumiem, bo sama miałam wtedy ogromną potrzebę nawiązania dialogu z drugim człowiekiem, choćby w przestrzeni internetowej.Dziś mój blog trochę zapuściłam, a to z powodu trudnych zawirowań życiowych.Jednak tęsknię za tymi chwilami, kiedy siadałam i pisałam, dawało mi to wiele radości. Ładnie wyglądasz, jesteś subtelnej urody, to piękne dopełnienie twoich tekstów.Pozdrawiam.Bożena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bożena. Dziękuję za ciepłe słowa. Z blogami tak już chyba jest. Jest moment, gdy są częścią naszego życia. Potem przychodzi etap, gdy idą w 'odstawkę'. Myślę, że na wszystko jest odpowiedni moment... Powodzenia! Kasia

      Usuń