sobota, 8 grudnia 2012

Zwykle z niespodzianką w tle....

8 grudnia 2012, wieczór, popijam sobie powolnie drugi, albo trzeci kieliszek czerwonego wina. Kolejny dzień bez kolacji. Już tak mam. I już. Że nagle mnie bierze i potrafię być twarda i niezłomna. Dziś dziewczyny mają wolne od musztry. Bawią się. Rozmawiają. Z pokoju dochodzą szepty porozumienia. Młodsza zaczęła mówić pełnymi, głównie włoskimi zdaniami i zaczynają 'współpracować'.
Czasem, gdy zbiegnie się razem jakieś tysiąć pięćset przychylnych okoliczności uciekam na górę i ćwiczę bachowski 'koncert włoski'. Gram w styczniu. Pod koniec. Barok nie lubi złudzeń. Jest precyzyjny. Nie lubi woalowania i zacierania niedoróbek. Obnaża wszystkie techniczne niedociągnięcia. Ale jest lepszy niż niejedna wizyta na siłowni lub u terapety. Myślę. Sądzę.
'Mamo, wiesz, że jestem bardzo wrażliwa', powiedziała Starsza dziś rano, gdy uruchamiałam ślubne wideo, na jej życzenie. Niebawem, za moment, za chwilę, za progiem, czeka 8 lat małżeństwa, które trwa, które jest, które działa, które pomimo wielu uprzedzeń każdego dnia jest czymś najważniejszym, najistotniejszym, co mnie w życiu spotkało... Obydwie miałyśmy łzy na policzkach. Ja, bo widziałam wiele czupryn, które dziś są ośnieżone, łysiejące, albo w ogóle już ich nie ma. Ona - z tęsknoty... Potem był obiad. Frenetyczne kupowanie ubrań przeciwśniegowych. Ubieranie miniaturki choinki. Naleśniki z pudrem. Trochę krzyku. Gigantyczna kupa do przewinięcia. Kilka 'uffa', 'ma che nioa' i inne dziecięce takie tamy.
A teraz jest jakiś matrix. Berlusconi po raz szósty. Dobrze, że tę włoską rzeczywistość filtruję przez drobne sitko, które, gdy tylko nie ma ochoty na szczegóły zatyka się jak przy cedzeniu śląskiego żuru. Patrzę i nie wierzę. Nie mam zdania. Jestem żoną politologa, ale nie rozumiem z tego zbyt wiele. Nie potrafię tego nazwać... I ostatnia rzecz dzisiejszego dnia. Chciałabym Wam coś podarować. Długo nad tym myślałam. Czy w ogóle? Po co? Ale Święta to dobry moment. Myślałam nad tym, co mogę sama zrobić. Nic. Nic na tyle profesjonalnego, aby prosić Was o odzew. I wpadłam na taki pomysł... Za trzy tygodnie będziemy u teściów w Puglii... i tam od zaprzyjaźnionego Włocha kupimy świeży olej. Najlepszy z najlepszych jaki można sobie tylko wymarzyć. Z Vieste. Z półwyspu Gargano. Z gajów oliwnych leżących nad samym morzem. Cud miód. Co roku od kilku dobrych lat kupujemy kilkadziesiąt litrów. Na cały rok. Dla nas, rodziny i znajomych. I pomyślałam, że taki właśnie olej mogę Wam podarować. Cud natury. Więc wpisujcie się, kto tylko ma ochotę. A niech tam. Mam ochotę na podarowanie tak po prostu komuś czegoś niesamowicie zdrowego. Po prostu napiszcie cokolwiek, do mnie, dla mnie, na co macie ochotę, będzie mi bardzo miło... Ustalmy sobie czas do 16 grudnia 24.00. 16 grudnia gram koncert Bożonarodzeniowy, o którym rok temu marzyłam, na którym byłam i wzruszyłam się do łez i pozazdrościłam tamtym muzykom... Czekam....

34 komentarze:

  1. Jaki fajny wpis i jaki dlugi :) I widze, ze coraz wiecej tych koncertow, super, oby tak dalej :))
    A z ta oliwa z oliwek to powaznie...? Bo ja uwielbiam... Ale gdziezbym tam smiala... pytac czy oczekiwac :) Mysle, ze to za duzo dla Ciebie zabiegu. Ale mila propozycja :)
    Zycze milego wieczoru i niedzieli :)
    Ps. A co to za tarta? Ladnie wyglada, mniam.

    OdpowiedzUsuń
  2. oczywiście, że poważnie, choćbym miała wysłać te butelkę na antarktydę :) to mój dowód wdzięczności.... i tyle.... bo dużo Wam zawdzięczam ... a tarta jest z boćwiny, pomidorka, parmezanu i na górze kosteczek sera pecorino toscano....tarty już nie ma... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moglabym poprosic o przepis na ta tarte? Bo lubie buraki, ale znudzily mi sie stare przepisy...

      Usuń
    2. Gosianna, przepis podałam tu: http://mojablogoterapia.blogspot.it/2012/11/wyszo-szydo-z-pieca.html
      a do tego po prostu dodałam na górze pomidora w kostkę i ser pecorino toscano. bietola to takie duże zielone liście, nie buraki...

      Usuń
  3. ja nie piszę z powodu oleju. ja piszę z powodu Bacha i ślubowań. w temacie - Bach, podpisuję się pod twoimi słowami, obiema rękami. mimo, że u niego jedna swoje, a druga swoje. to takimi obiema się podpisuję - każda swoje, ale zgodnie. i teraz mi się pomyślało, że ten Bach to jak małżeństwo - bo też każdy swoje, ale jednak wspólnie. i zadumałam się ciepło, z uśmiechem nad tym twoim 8letnim ślubowaniem. niech wam płynie. zwyczajnie-niezwyczajnie. wspólnie. i tylko trochę, po cichu mi żal, że moje 7letnie, bez obrączek, właśnie dobiega końca...

    OdpowiedzUsuń
  4. pięknie to rozwinęłaś Izzz, aż mam ochotę w styczniu zadzwonić i po prostu sie spotakć i pogadać :) i rzeczywiście, ny to takie inwencje 2-glosowe..... a ty pamiętaj, że często utwory molowe kończą sie akordem durowym!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak tylko będę wtedy w Kato, to bardzo chętnie. dzwoń. będziemy kombinować. a za te durowe dziękuję :*

      Usuń
  5. Pomysł z olejem szalony, choć przyznaję, że dość niesamowicie byłoby mieć taką buteleczkę od Ciebie na półce;)

    OdpowiedzUsuń
  6. :) :) :) a wiesz jak on pachnie ...? cudo! miód! myślę sobie, że to będzie fantastyczny prezent na karnawałowe sałatki, makarony i inne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, ja go chcę;) Mam już nawet pomysł na małą paczuszkę ze Szkocji;)

      Usuń
    2. przekupstwo nie wchodzi w grę :) losować będzie Starsza lub Mlodsza :)

      Usuń
  7. Oooo, tak powaznie?
    (uwazaj zeby zaraz nie ustawilo sie 40 chetnych:-))
    Ja bardzo bardzo chetnie sie dolacze, na zasadzie handlu wymiennego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wpisana na listę do losowania, niniejszym :)

      Usuń
  8. I ja, i ja! Marzę o takiej oliwie, takiej prawdziwej, a nie ze sklepu. Aż drżę ;)
    Och, bijesz wszystkich na głowę prezentami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że tyle entuzjazmu ten olej spowodował! dorzucam Cię do loterii! :)

      Usuń
  9. Ha ha ,ale szalony pomysl z tym olejem;) Ja bym sie z wielka checia wprosila na te liste chetnych,a nuz sie uda i ktorys z twoich aniolkow mnie wylosuje.A w rewanzu moge ode mnie ofiarowac cos belgijskiego tylko jeszcze musze sie zastanowic co...no chyba ze ty masz pomysl.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kibicuję Ci po cichu w tym muzykowaniu i koncertowaniu! Po części dlatego, że kiedyś myslałam, że może też kiedyś będę grać i grać. Tymczasem mój dyplom ze szkoły muzycznej już chyba uległ dezintegracji - tak bardzo mi się do niczego nie przydał. Nawet nie chcę mysleć jak bardzo musi być przykro rodzicom, u których do dziś stoi, rozstrojone już straszliwie - bo od lat nieuzywane cudowne, stare pianino:( na gitarze coś jeszcze chłopcóm czasem brzdąknę ale to tez już tylko resztki dawnych umiejętności...
    Drugi powód do kibicowania taki, że ja również od jakiegoś czasu walczę o pewną niezależność zawodowo-finansowo-umiejętnościową w związku. By nie być tylko mamą... Zresztą, akurat moje ponad 7 wsplnych lat pozostawiło tylko resztki dawnego żaru... Tym bardziej cieszy mnie wiadomość, że nie u wszystkich zaobrączkowanych nić porozumienia znika, że jednak niektórzy umieją i chcą ze sobą rozmawiać.
    A, i ta dwujęzycznośc dziewczynek! piekna sprawa:) ja do moich bądź co bądź polskich smyków mówię trochę po angielsku. Rozumieją dużo, będzie im kiedyś łątwiej opanować konkrety.
    Wprawdzie w tym roku byłam raczej niegrzeczna, ale może Twoje Aniołki przymkną na to oko losująć choćby maciupką buteleczkę cudownego oleju? do tego typu włoskich spraw mam słabość odkąd pracowałam przez jakiś czas z Włochami właśnie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytam i czytam i widzę, jak wiele mamy wszystkie wspólnego, jake wiele elementów przewija się przez losy matek-pole-emigrantek-żon... to dodaje otuchy... pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  11. Myślę, że koncert będzie pięknym, kolejnym elementem Twojej pasji, że ktoś istotny zauważy Cię, a Ty w Nowym Roku będziesz miała dużo nowych zleceń :)Ściskam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w zasadzie to już samo to, że gram, że coś znowu mi przydzielili jest dla mnie dużym wyróżnieniem... a ten 'ktoś' myślę, że w pewnym sensie już się pojawił.... i bardzo we mnie wierzy, a to bardzo pomaga i buduje, ściskam Sylwio również!

      Usuń
    2. proszę o umieszczenie na lście, kocham wszystko co włoskie, więc do gry o wspaniały olej wcale nie musisz mnie namawiać :)

      Usuń
    3. jesteś juz na liście:)

      Usuń
  12. Jeśli tylko będziesz tak szczodra to ja się chętnie na taką oliwę "piszę"
    "Zmuszasz" :)do wpisów na blogów , a ja z natury raczej nieśmiała jestem. czytuję sobie twój blog , bo mam słabość do Włoch , ale nie Włochów :). Byłam parę razy i po prostu jestem zakochana w tym rejonie Europy.
    Dwujęzyczność dziewczynek pewno nie raz Cię wprawi w osłupienie , bo dzieci niewiarygodnie szybko klimatyzują się wśród rówieśników
    pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło :) choć ja w sumie taka malo włoska jestem, więcej tu raczej dylematów matki-polki:), ale cieszy mnie, że czytujesz....

      Usuń
  13. to tzw Candy? ja pisze i tak, chociaz w sumie to nie po olej, bo olej zazwyczaj mamy z Basilicaty, gdzie tesciowie moi maja maly domek letni (bo zima zimna, ogrzewania nie ma...), wiec zaopatrzona jestem w olej zawsze. a raz tez w Puglii kupilismy i oczywiscie wspalnialy :-). Ja tez nie moge uwierzyc w Berlusce!!!!! mam nadzieje, ze do tego nie dojdzie aby On powrocil - przeciez jestesmy w Eyrope a dzieje sie tu farsa jak w Ameryche Pld o ile nie w Afryce!!! 16 grudnia bede juz w Polsce na Swieta, ale bede myslec o Tobie i dodawac Ci otuchy na koncercie i mam nadzieje, ze kiedys zapakauje swoja rodzine i pojedziemy poslcuhac jak grasz. Baaardzo bym chciala...

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytuje Ciebie prawie od poczatku,ale malo sie odzywam. W Twoim zyciu odnajduje troche siebie.chociaz jestem w Polsce,mam jedna corke -pieciolatke/marze o drugiej:-) i od niedawna meza i to rowniez to co spotkalo mnie najlepszego:-)Twoje emocje,wrazliwosc,Wlochy,spelnianie marzen/podziwiam!/sa mi bliskie choc o to ostatnie ciagle mi trudno...Ciesze sie,ze tu trafiłam i pozdrawiam serdecznie!Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  15. Agnieszko! wrzucam Cię do koszyczka! miło mi.....

    OdpowiedzUsuń
  16. Niech Cię muzyka niesie szesnastego grudnia!
    I zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeśli tutaj należy się zgłaszać do olejowego konkursu-
    jako nowa Osóbka w Twoim blogowym świecie
    nieśmiało piszę: prooooszę :-)
    Tutaj już nie jest pusto, tutaj widzę wielu chętnych, więc nie pozostaje mi nic innego, jak zamknąć oczy i marzyć, że się uda
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale super, rozpislas sie i zobacz jak nas duzo na kawunie wstapilo!!! i to nie za sprawa oliwy, ktorej zapach i smak juz czuje, alez rozkosz.... moje nozdrza i kubki smakowe wariuja niczym klawisze, na korych bedziesz melodie magiczna wystukiwac grudnia 16tego.... znajac moje szczescie, Aniolki mnie nie wylosuja, wiec ja bardzo chetnie za buteleczke i przesylke oplate uiszcze :D pozdrawiam ogromniascie edzia

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak bardzo się cieszę! Nareszcie po chyba ponad tygodniu udało mnie się wejść na Twojego bloga.Był on dla mnie całkowicie niedostępny...i teraz nadrabiam,czytam zaległe posty,cieszę wzrok zdjęciami a do tego taka informacja,że oliwa ,że jesst możliwość =)Wobec tego i ja się zgłaszam,a może się uda =) Pozdrawiam serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń