poniedziałek, 10 grudnia 2012

Pon-pon

A gdyby nagle zabrakło śniegu....
ps. olej czeka....:)

13 komentarzy:

  1. Witaj,
    Twojego bloga odkryłam przypadkowo
    i czytam...i czytam....i naczytać się nie mogę. Sama nie wiem, dlaczego tutaj jest pusto, dlaczego tutaj jeszcze nikogo nie ma. Zauroczyłaś mnie tym jak opisujesz, jakie zdjęcia dodajesz i przede wszystkim zauroczyłaś mnie Italią, zazdroszczę. Mieszkasz we Włoszech tak?
    Wiesz czego Ci zazdroszczę? Tych widoków, tego jedzenia- tak, zdecydowanie jedzenia. Ostatnio odkryłam w sobie wielką miłość do gotowania i mimo że fundusze czasami nie pozwalają, staram się jak mogę.
    Dlatego...nawet nie wiesz jak ucieszył mnie post: a olej czeka...:)
    Pewnie że się zgłaszam! Karygodnym błędem byłoby gdybym się nie zgłosiła! Fascynuje mnie wszystko co nie związane z Polską i jeśli tylko będę miała przyjemność przetestowania - chętnie!
    Przy okazji mam jeszcze jedno pytanie, odnośnie wina. Ostatnio Nigella ciągle używa do sosów wina Marsala, słyszałam o takim? Oczywiście u mnie w mieście ludzie robią tylko wielkie oczy :(
    Ściskam mocno i będę często zaglądać. Na pewno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło mi bardzo Sonju... nie będę kokietować, sama sobie tych widoków zazdroszczę, i tego jedzenia, i dlatego tak łapczywie to wszystko spisuję, i choć nie prowadzę szalonego zycia towarzyskiego, to gdy pogoda na to pozwala wszystko, co pyszne tak naprawdę jest na wyciągnięcie ręki... co do vino marsala, to nie jest zwykłe wino a likier, wykorzystuje się go do słodyczy, ale też np można użyć przy przygotowaniu mięsa... to wino sycylijskie

      Usuń
    2. Będę pytała o to wino-likier, bo bardzo się "napaliłam" na sosy z nim w środku i teraz troszkę smutno mi kiedy przed świętami nie mogę go dostać, ale na pewno w poszukiwaniach nie ustanę.
      Ostatnio kupiłam Nigellissimę i nie mogę oczu nią nacieszyć, tyle pyszności!
      Pewnie zanudzę Cię tą moją miłością i fascynacją.
      Spisuj Kochana, jak najwięcej, dziel się ze mną, bo ja chętnie to wszystko przyjmę, dowiem się czegoś więcej

      Usuń
  2. Jak to nikogo nie ma ! Przeciez jestesmy :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha! Czyli mój podstęp się udał. Bo taka cisza była we wczorajszym poście...
    Tarsis, dzień dobry :-)
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tu generalnie jest bardzo ciuchutko i skromnie, ale ja osobiście lubię takie przytulne klimaty... bo mnie jest przytulnie, nawet gdy warczę :)

      Usuń
  4. Zaczytuję się w Twoich zapiskach z wielkim zaciekawieniem, radością i co tu dużo mówić bardzo pomocnymi w odnalezieniu się w mojej włoskiej rzeczywistości :) Dzięki! Pozdrawiam serdecznie z Mediolanu..
    ps. oleju ci u nas dostatek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mediolan....hmm... kocham Mediolan miłością trudną, tak bym mogła rzec, minęlo dziesięć lat, a ja nadal prawie na pamięć znam wszystkie zielono-czerwono-żółte stacje..... pomarańczowe tramwaje darzyłam szczególną sympatią.... miasto przemierzylam wzdluż i wszerz, niejednokrotnie z powodu strajków szłam z północy na południe w deszczu na piechotę.... całe popołudnia spędzała słuchając płyt cd w księharni na corsi vittorio emanuele... ach..... to było miaste, w którym po raz pierwszy wydoroślałam.... pozdrawiam cieplutko...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Tak, to jest najtrafniejsze określenie i moich uczuć do tego miasta ... trudna miłość..
      Pozdrawiam z nad kolejnej kawy i tych ciastek z drobinkami cekulady :)

      Usuń
    2. dla mnie to one czasamu zamiasta gocce powinny nazywac się lacrime di cioccolato....

      Usuń
    3. o tak szczególnie do zjedzenia smutów.. ale tak tylko czasami..
      Dla mojego Frania to takie grube kijanki :D

      Usuń