piątek, 14 grudnia 2012

O groszku i nie tylko

Do groszku mam ogromny sentyment. Lekko podgrzany i polany olejem, za darmo, bez dodatkowych opłat przenosi mnie do roku 2000. Taka piękna, okrągła data w moim życiu. Nieważnie czy wstyd, czy nie wstyd... Do 2000 roku nie wiedziałam na dobrą sprawę co to jest olio extravergine, mozzarella, pomodori pelati, bazylia i parmezan. Że nie wspomnę o prosciutto crudo, bresaola, creme caramel i całej masie tego, co dziś, a w zasadzie właśnie od 2000 roku zaczęło budować moją codzienność. Tak więc jest 2000 rok. Lato. Mam dwadzieścia lat. Jadę na letni kurs włoskiego. Obiady, jak cała reszta studentów z całego świata jadam na uniwersyteckiej stołówce. I tak pozostał sentyment do groszku, najlepiej z cieńkim plasterkiem kurczaka, polanym dosłownie paroma kroplami cytryny... A dzisiaj nie mam ochoty na makaron, w ogóle rzadko na makaron mam jakąś wielką ochotę... Uwielbiam np. łączyć tuńczyka z odrobiną majonezu, albo tak jak dziś po prostu z odrobiną śmietany i szczyptą soli...

14 komentarzy:

  1. Szesciara z Ciebie. Ja ZAWSZE mam ochote na makaron :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo pikne zdjecie !
      a co pomiedzy grzanka a groszkiem sie znajduje ?

      Usuń
    2. tuńczyk + smietana + sól

      Usuń
    3. hmmm... brzmi ciekawie...

      Usuń
    4. a ja z innej strony: bardzo podoba mi się nowy wygląd bloga. A zmieniasz styl fotografii...fajnie to wszystko wygląda.

      Usuń
    5. Maya, dzięki..... to taka frajda to całe komputerowe obrabianie, nigdy bym się o to nie posądzała, że mnie to tak wciągnie....:)

      Usuń
  2. Powodzenia na niedzielnym koncercie! aby się udał na wszelkich płaszczyznach:)

    OdpowiedzUsuń
  3. W 2000 roku byłam na objazdowej wycieczce po Włoszech - trasa standardowa (Wenecja, Padwa, Asyż, Rzym, Watykan, Neapol, Capri, Rimini).
    Jeśli chodzi o doznania gastronomiczne - przez prawie rok nie tknęłam potem makaronu ;)
    A jeśli chodzi o psychiczne - i o tym Ci chciałam koniecznie powiedzieć - kocham Włochy, co ja piszę ?! -Włochów - za to, że otworzyły(li) mi wtedy oczy na siebie i nauczyły(li) siebie pokochać.
    Wyleczyli mnie z kompleksów totalmente (to raczej hiszpański;)
    Kibicuję mojej koleżance, która ponoć miała wychodzić za mąż za Włocha (może już wyszła?)... ale nie odpisuje mi :(

    Na drugim miejscu jest Hiszpania i Hiszpanie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. totalmente to też wloski :) u mnie kuracja leczenie z kompleksów trwa do dzisiaj:)

      Usuń
  4. A o co chodzi z tymi kompleksami, drogie panie? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki Tobie Kasiu, naszła mnie ochota na pastę z tuńczyka, którą zaraz zrobię. Tuńczyk, jajka na twardo, szczypiorek, kukurydza, łyżka majonezu i łyżka musztardy do tego przyprawy... Ściskam i trzymam kciuki za Tówój występ :)

    OdpowiedzUsuń