wtorek, 18 grudnia 2012

Na przekór

Otwieram skrzynkę pocztową. Zwykle są w niej już tylko rachunki. Życzenia rzadko. Wiatr rozwiewa klapy płaszcza. Zimno. Wilgotne zimno jest przeszywające. Otwieram kopertę i uśmiecham się. Życzenia od właścieli naszej ukochanej miejscówki wakacyjnej na półwyspie Gargano. Taki sprytny myk marketingowy. Życzenia plus aktualny cennik. Idę po Starszą i uśmiecham się sama do siebie. Przechodzę przez ruchliwą drogę i widzę turkusowe morze. I już mi się chce znowu tej drewnianej werandy i gorącego powietrza o świcie, ciepła, w które teraz tak trudno mi uwierzyć, a które jest równie ciężkie i równie wilgotne i przenikliwe jak to dzisiejsze zimno. A było mi tak...

4 komentarze:

  1. Tez bym teraz pojechala w jakies cieple miejece. Warszawa tez nie jest zla, wlasnie w nocy spadl snieg, wyglada dosc ladnie, oczywiscie przez szybe. Zamiast bialych swiat wolalabym chyba swieta pod palmami na plazy, albo sama plaze i palmy bez swiat:)
    Mam nadzieje, ze dojedziecie bez problemu.
    Milla

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja ostatnio bardzo lubię Warszawę :) a ciepło i morze chyba jednak latem.... teraz dobrze jest jak jest!

    OdpowiedzUsuń
  3. To zapraszam, przyjezdzaj! Warszawa ma energie, potrafi napedzac. Milla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milla, przyjadę przyjadę.... nie teraz, bo wizyta w Polsce zbyt krótka, ale latem mam znowu ochotę na Warsaw full immersion trip! w tym roku było mi tam cudownie i błogo....:
      http://mojablogoterapia.blogspot.it/2012/08/wars-i-sawa.html

      Usuń