czwartek, 20 grudnia 2012

Maestra di pulpeciki


Z makaronem jestem na bakier. Nie dotrzymuję czasu gotowania, mylę rozmiary garnków...
Dziewczyny są jeszcze na tyle małe, że nie protestują, a maż jak chce makaron, to sobie go sam gotuje. Prosta sprawa. I mam to w nosie.
Ale... pulpeciki to w ostatnim okresie moja specjalność, a miłość do włoskich pulpecików jest tak samo wielka, jak nienawiść do polskich mielonych. I nic na to nie poradzę. Niby to samo, ale zupełnie inne. Chyba wszystko polega na tym, że my w polsce dodajemy namiętnie do mielonego mięsca cebulę, która na etapie smażenia, czy gotowania dodaje mięsu dość specyficzny aromat. Pulpecików robię przeważnie około 25. Znikają wszystkie...


A co jest w środku?
Mięso mielone, jajka, bułka tarta lub wymoczony czerstwy chleb, szczypta soli i to, co w pulpecikach najlepsze czyli kilka porządnych łyżek startego parmezanu... Formujemy pulpeciki i wrzucamy do gorącego sosu pomidorowego...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz