czwartek, 20 grudnia 2012

I bum!

Taaaa. Dziś śnił mi się jakiś kataklizm. Taaaa. Można, sobie wmawiać, że jest się odpornym na sygnały z zewnątrz, nie włączać telewizora, żyć tylko swoim życiem, dziećmi, pulpetami, pachnącym praniem do uprasowania i 5 sukieneczkami w podwójnej wersji na kolejnych 5 dni świątecznych. Tylko ciekawe dlaczego właśnie 20 grudnia śni mi się moje miasto, aula średniej szkoły muzycznej, koncert, który ma się zacząć, a który zostaje nagle odwołany z powodu huraganu i czegoś w rodzaju trzęsienia ziemi. Pamiętam niesamowicie granatowe niebo i jakiś bardzo donośny głos.... Potem wszystko ucichło i ludzie wyszli na ulice. Tramwaje znowu zaczeły jeździć, a telefony dzwonić...

Wszystko będzie dobrze. Uruchamiam moją oknoterapię....



1 komentarz: