piątek, 7 grudnia 2012

Grrrrrrrrrr....

Popijam gorący rumianek z odrobiną cytryny i miodem z okolic Lublina. Wszędzie świątecznie. Wszędzie mnóstwo emocji, egzaltacji, wzruszeń. I dobrze. Sama jestem krucha i ckliwa i sypię się jak ucierane ciastko ze śliwkami... Robi się coraz zimniej. Rano widoczne za oknem pola są pokrytem szronem, a wschodzące słońce jest coraz niżej. Niebawem już w ogóle nie będzie widoczne... A było tak miło pić poranną kawę w czerwonej łunie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz