piątek, 28 grudnia 2012

Do kitu

Zmywarka ruszyła. Nogi w górę. Przez chwilę przeszło nam przez myśl, żeby wyjechać dziś w nocy, bo męża nosi. Nosi go bardziej niż mnie. Rozładowałam napięcie sytuacyjne kilkukrotnym odkurzeniem dziecięcego pokoju. Zupełnie bez sensu, bo nie odkurza się przecież pokoju dzieciom, które mają koczować w nim cały niemalże dzień.
Jadę do Polski trochę z poczuciem, że jestem do kitu. Do kitu ze mnie matka. Do kitu żona i gospodyni. Do kitu blogerka. Do kitu. Nie będę się silić na spotkania. Zaszyję się w kokonie najbliższych znajomych. Przytyję kolejne dwa lub trzy kilo. Nie posądzam się o rozpłakanie. Coraz trudniej mi to przychodzi. Będzie pewnie parę zrywów. Może nawet więcej niż pare. Wszystko owiane oparami obaw. O! Baw!

7 komentarzy:

  1. Kobieto, co sie z Toba dzieje, przesilenie swiateczne? Skad takie podle nastroje...?

    OdpowiedzUsuń
  2. To po prostu na te kilka dni nie oczekuj od siebie niczego poza byciem z rodzina. Z dziecmi i mezem i cala reszta. Nie mysl co powinnas, czego chca inni. Skup sie na sobie, mezu, dziciach.
    A pozniej zobaczysz, pomyslisz.
    Wiem, wiem, trudno odciac sie od dreczacych mysli, kiedy iles rzeczy idzie nie tak. Milla

    OdpowiedzUsuń
  3. hmmm... czyżby poświąteczny dół?
    pozwól sobie poużalać się trochę nad sobą, a potem pachnąca kąpiel, kieliszek wina, trochę przytulanek i od razu będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieje, ze jednak bedzie fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurcze mam podobnież, może to rzeczywiście do kitu poświątecznie... To też jak radzi Bella :) odpuścić i jutro dac się ponieść :)
    Do Siego Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hop hop, jak minął Sylwester w Polsce?
    Kasiu, daj znać :D

    Wszystkiego najlepszego w nowym roku dla całej Waszej Rodzinki!!!
    A na Twoje wątpliwości mam taką odpowiedź: Nigdy nie wątpi ten tylko, kto nic nie wie. Cyceron (Cicero Marcus Tullius, 106-43 p. n. e)

    OdpowiedzUsuń