poniedziałek, 19 listopada 2012

Włoska niedzielna matka

Z jednej strony kolorowe oprawki okularów idealnie dopasowane do obwódki balerinek, a z drugiej strony wszędobylski dres. I jakkolwiek 10 lat temu w Mediolanie intrygowały mnie bardzo wszechobecne trampki w zimie noszone w parze z modnym płaszczem tak teraz patrzeć nie mogę na matki przyprowadzające dzieci na niedzielne urodziny, ubrane w dres z trzema paskami, jakby dopiero co wyszły z pralki lub zmywarki... Wczorajsze urodziny to był obraz rozpaczy. Sala podzielona niemalże na dwa szczepy. Jeden świeży, szczupły, dopasowany, modny, bezdzietny... Drugi otyły, ubrany w sprany dres, z nieumytymi włosami, pożerający co i rusz tuziny małych kuszących przekąsek, dzieciaty...

5 komentarzy:

  1. Czesc DC. Ostatnio bylam na jakims szkoleniu i na poczatku zapytano nas o to bysmy owiedzieli kim chcielibysmy byc gdybysmy nie robili tego, co robimy. Bez wiekszego namyslu nie zawazajac na jakies ekstrawagancje moich kolegow stwierdzilam stay at home MUM. Czyli matka w domu. Wpadam sobie na Twojego bloga i Caramba zastanawajac sie jak udalo wam sie to zrobicm ze mozecie byc w domu. Macie poplacone rachunki i zyjecie. Jak zrobic, zeby to moj maz a nie ja martwil sie czy mamy samchod czy nie, czy jest zaplacony gaz czy lekcje dzieci. Czy to wogole mozliwe. Chce byc kobieta a nie facetem w zwiazku. Po kolejnej awanturze, ze nie moze byc tak, ze kobieta wiecej zrabia niz facet a temu wcale to nie przeszkadza. Jak to robicie dziewczyny, ze to oni sie martwia. L

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. L. cudów nie ma, kochana... jak to robimy? nie wiem jak Ania z Caramby, ale my zyjemy od-do i basta. mnie to absolutnie aktualnie nie przeszkasza, nawet się nie zaczynam zastanawiać nad 'oszczędzaniem', 'odkładaniem' bo wtedy pewnie oprócz blogowej terapii musiałabym zacząć chodzić na prawdziwą, taką z lekami... taki etap. ustawione priorytety, najwazniejsza rodzina, dobre odżywianie, potem podróże czyt. wypady, a nie karaiby czy inne all inclusive, a gdzieś na szarym końcu fajny ciuch, oryginalny kosmetyk... i tyle.... cudów nie ma...

      Usuń
  2. Przepraszam za literowki,czasem pisze bez okularow, bo nie moge ich znalezc i tak to potem wyglada.L

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej, dobrze, że dopisałaś to "włoska" bo przy wcześniejszej wersji jako polska Nie-tylko-niedzielna matka niemal poczułam się urażona! (choc może też trochę mi ulzyło, że choćby nawet kosztem jeszcze większego niewyspanai ale ja o siebie dbam i nigdy ale to rpzebigdy nie poszłamby gdziekolwiek taka roztłamszona?;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. :)ja odrobinę fluidu na nos i tusz do rzęś nakładałam CO-DZIEN-NIE nawet gdy leżałam z drugą 6 miesięcy w ciąży w łóżku, inaczej... dół dół dół! już tak mam, na poranne przebudzenie kawa +delikatny makijaż! inaczej po prostu śpie....

    OdpowiedzUsuń