czwartek, 22 listopada 2012

Sloł czyli fast

Zauważyłam ostatnio taką pewną prawidłowość blogową. Najpierw jest kult spowolnienia, wszystko sloł, hand-made itd, kult celebracji codzienności. Potem nieuchronnie machina się rozpędza. Zaczynają się projekty, współprace, nierzadko książki... I nagle człowieka coraz mniej. I coraz częstsze stwierdzenia 'nie mam czasu', 'nie sypiam', 'wszystko w pośpiechu'...

7 komentarzy:

  1. ha, to u mnie odwrotnie. było fast, bo praca, a teraz na bezrobociu jest mega slow i handmade :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam pojęcia, bo już tam nie pracuję od miesiąca. jeszcze istnieje, ale wątpię, żeby odżyła.
      teraz szyję dla innej spółdzielni. zawodowy zwrot o 180 stopni.

      Usuń
    2. to mi si chyba coś pomyliło, bo myslala, że ona była twoja,że to twoja dg była... nic to, za dużo informacji.... człowiek się gubi...

      Usuń
  2. ihihihihihi a u mnie było tak pięknie slow a teraz jakoś przyspieszyłam ale mało konstruktywnie :))) i biegam jak w ukropie ale niewiele z tego wynika :))) moje slow zdecydowanie wychodzi mi na lepsze .. buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żeby ktoś mógł sloł, inny musi fast :)

      Usuń
  3. dobrze, że ja ciągle slow... może dlatego, że mam dwie lewe ręce i żadnego projektu hand made na wielką skalę raczej nie popełnię :)))

    OdpowiedzUsuń