sobota, 10 listopada 2012

Pozory

Kolejny raz okazało się, że to co w internetowej rzeczywistości ma jakiś kształt, wyraz, formę, ba... nawet treść w postaci wydanej książki, w rzeczywistości jest zlepkiem nudnych historycznych informacji podanych chaotycznie i okraszonych miernymi zdjęciami... Ale poza tym było miło i przyjemnie...

4 komentarze:

  1. Dobrze że było miło, podoba mię się że dostrzegasz pozytywy tam gdzie inni widzieliby porażkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. koncert to zbyt duże słowo:) muzyczny akompaniament...:) udał się:) muszę przyznać, że po latach miło jest wyjść na scenę i wprost nie umierać ze strachu, a mieć tę ulotną przyjemność śledzenia i decydowania nutka po nutce co chce się z nią zrobić, to chyba jednak przychodzi z wiekiem... a juz komplement od zawodowego muzyka, że "mało kto potrafi na tym instrumencie być tak ekspresyjnym' uskrzydlił na dobre... ale najważniejsze, że kolejnym 'mój mały egzamin' zdany, że w ciągu kilku dni zbieram się, ćwiczę, przygotowuję, pomimo dzieci, nerwów i okrojonego czasu. potem miło w sobotę otworzyć komputer i znaleźć maila od organizotara z podziękowaniem i propozycjami dalszej współpracy. kolejne kolorowe punkciki w moim włoski kalendarzu....

    OdpowiedzUsuń