czwartek, 15 listopada 2012

Niekrzyk to dobry stan

Od poniedziałku nie krzyczę. Zastanawiam się, czy coś wreszcie zrozumiałam, czy to się gdzieś tam we mnie jednak kumuluje, żeby na przykład w sobotni poranek porozpruwać wszystkie tynki. Jedno jest pewne, po całej dniówce jestem zdecydowanie mniej zmęczona. Mniej pary uchodzi ze mnie przy każdej drobnej czynności... Ze nie wspomnę o mężowym 'taka jesteś ładna, gdy nie krzyczysz'...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz