wtorek, 13 listopada 2012

Kurs trwa

Kuracja odkrzykowa trwa. Nie będę się usprawiedliwiać, bo dla warczącej non-stop o wszystko matki usprawiedliwienia nie ma. Punto e basta. Krzyk tak i owszem, jeśli powód jest. Ale jeśli powodu brak, a powodem nie jest przecież krzywo wsadzona w rajstopki stópka, albo źle wykaligrafowane małe pisane 'e', to nie daję sobie zielonego światła. Zapętlam się. Jak taki pies, co zaczyna warczeć, a potem już tylko mocniej, głośniej i wścieklej. I nie usprawiedliwia mnie nawet mój choleryczny charakter z domieszką pragmatyzmu w tle, kiedyś tak ładnie zdefiniowany podczas jakiegoś gdzieś tam szkolenia. To dziecko. To tylko małe bezbronne dziecko. Terapia na dzisiaj to igła, nitka i kwiatuszki.

9 komentarzy:

  1. Tak sobie czytam, jak sie szarpiesz i jakbym widziala siebie nascie lat temu.
    Badz dla siebie lagodna, nie wymagaj od siebie i od otoczenia za duzo. I "non prendere i problemi troppo di petto", jak to tutaj mowia.
    Na pewno jest Ci trudno,ale daj sobie i innym czas, wszystko sie ulozy.
    Nawet kwiatki, jak je przesadzasz, czesto musza to odchorowac, a co dopiero ludzie:) Pare lat temu przyszla do nas do pracy nowa kolezanka, ex notariusz z Kuby, spytala mnie jak dlugo tutaj jestem. kiedy odpowiedzialam, ze od 95, uslyszalam: "allora, sei già guarita".
    Jak masz ochote pogodac, daj znac.
    Spod Mediolanu pozdrawia Renny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renny, sęk w tym, że ja tym razem dość miękko wylądowałam i jeśli się szarpię to głównie dlatego, że daję ciała na lini 'macierzyństwo - własne ego'.
      Poza tym nasze polsko-włoskie życie jest naprawdę fajne :)

      Usuń
  2. A poza tym chcialam ci powiedziec, ze bardzo mi sie podoba szablon a jeszcze bardziej zdjecia:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szablon to jakiś ogólny jest :) a za zdjęcia dziękuję, zawsze miło się czyta pochlebne komentarze :)

      Usuń
  3. Nie usprawiedliwia, masz rację. Dobrze, że sobie z tego zdajesz sprawę. Znam dziecko, które się chowa pod łóżko, gdy jego choleryczno-pragmatyczny tata okazuje zły humor. Tata usprawiedliwia swoje nerwy faktem, że jest pragmatyczny właśnie i racja jest po jego stronie - sprawa jest więc beznadziejna.
    Samoświadomość to pierwszy krok, najważniejszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Oliwka. To beznadziejne jak dorosły usprawiedliwia siebie w takich sytuacjach. Sama też czasem to robię przed mężem na przykład, mówię i nie wierzę w to co mówię... tak mi wtedy wstyd.... siędzę teraz, klikam i słyszę, jak dziewczyny drą się w pokoju na siebie... i przeglądam się z wielkim niesmakiem w tym lustrze

      Usuń
  4. Hej, mam podobny charakter :) i duzo nad tym pracowalam i... pracuje. Mysle, ze dobrze jest w takiej sytuacji zastanowic sie nad tym nie tylko jak zmienic swoje reakcje (mnie tu pomogly proste zasady terapii poznawczo behaworialnej), ale i zastanowic sie nad tym, skad biora sie nasze reakcje.
    Pomijajac przyczyny statyczne typu stare nawyki czy wzory wyniesione w domu, warto jest rowniez sprobowac znalezc przyczyny aktualne, np dlaczego nas "wszystko" denerwuje... A pracowac trzeba nad wykorzenieniem jednych jak i naprawa drugich, co nie zawsze jest latwe, ale mysle, ze mozliwe :).
    Mam nadzieje, ze nie wyglada to na wymadrzanie sie ;), dziele sie tylko - w skrocie zreszta - z tym, co mnie sie przydalo.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosianna :) dziękuję.... poszukam, poczytam....narazie pomagam sobie doraźnie, wyciszam się... widzę, że ja sie nie drę, one drą się mniej....

      Usuń
  5. Czasem wystarczy policzyc do 10-u :), najlepiej oddychajac przy tym spokojnie... Albo wyjsc do innego pokoju na chwile, ja np pamietam, ze dawniej mowilam do malzonka: Ty sie teraz tym zajmij, bo ja nie daje rady..., a pozniej mowilam do dziecka, zeby na chwile poszo do swojego pokoju i sie wyciszylo czy odpoczelo... czasem proste tricki dzialaja :)
    Powodzenia, bedzie dobrze :))

    OdpowiedzUsuń