czwartek, 29 listopada 2012

Dziś rano...

Dziś rano otrzymaliśmy wiadomość, że podpisano wczoraj dekret, na mocy którego firma męża nie jest prywatna, a państwowa. Tym samym on sam podlega rosnącej we Włoszech fali cięć i ograniczeń wszelakich. Jego umowa na okres określony nie zostanie podpisana. To prawie pewne. Dziś rano ja zostałam poproszona o dane do umowy na coś, co urodziło się w pewnym sensie na zgliszczach, jako wątła niteczka łącząca mnie z tym, co latami robiłam i lubiłam robić w Polsce... Dziś rano zaświeciło przez chwilę słońce, a ja to słońce szybko złapałam i chciwie będę przetrzymywać przez najbliższe miesiące w kuchennej szufladzie.

5 komentarzy:

  1. Nie jest latwo, ale trzeba patrzec do przodu...
    Trzymam Wam mocno kciuki, i jestem pewna, ze dacie sobie rade !

    Pozdrawiam z snieznego Monachium :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie mamy innego wyjścia!u nas dzisiaj słońce! śniegu brak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas caly dzien pada, ale jeszcze jest dodatnia temperatura, weic sie szybko topi, ale od jutra ma przyjsc mroz :-)

      Usuń
  3. Oj, jak bardzo trzymam kciuki, nawet nie wiesz... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. och straszna jest ta sytuacja tutaj w Italii. Nibya kraj pekny a zyje sie ciezko, a jak sie dowiaduje od znajomych co dzieje sie z polityce i na jej przedramieniu to nie moge wyjsc z szoku... tam wsyztsko wolno, nie ma ograniczen, na wszystko sa pieniadze.. no coz. A Tobie zycze duzo sloneczka, tego na niebie i tego w serduchu!!!!

    OdpowiedzUsuń