poniedziałek, 12 listopada 2012

Dostałam w pysk

Struta. Zła. Przejęta. Chce mi się płakać. Dostałam w macierzyński pysk. To boli chyba najbardziej. Mąż dziś rano wyjątkowo odprowadził Starszą do szkoły. Po kilku godzinach dzwoni, że musi mi to koniecznie powiedzieć. Strasznie go to uderzyło. Dziś rano się przestraszył. W naszej córce zobaczył jedno z tych dzieci, które pamięta z dzieciństwa jako te wycofane, skryte, zamknięte w sobie. Szła po schodach, a on stał i patrzył na nią. Szła kompletnie wryta w ścianę. Inne dzieciaki skakały, a ona powolutku wspinała się na kolejne schody. Zobaczysz, za chwilę zacznie się jąkać, uciekać od dzieci, wycofywać. Jesteśmy dla niej zbyt surowi. Musimy to zmienić. Musimy!!!

4 komentarze:

  1. A moze zwyczajnie to twoja Starsza jest Normalna i nie ma ochoty uczesniczyc w tym calym skakaniu. Ma normalny dom i normalna Matke, ktora ma dla Niej czas, czuje sie akceptowana i kochana i nie musi robic z siebie pajaca, zeby inni ja akceptowali. Zapytaj ja czy jest szczesliwa i czy czuje sie kochana i wazna i jezeli Ci dopowie, ze tak to wszystko jest OK. A nalepiej to zrob zdjecie i zobacz czy ma szczesliwe oczy. Takie smiejace sie.L

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mozna po jednym dniu czy jednym "incydencie" wydawac wyrokow... Dzieci jak ludzie maja rozne dni, a poniedzialki zwlaszcza nie naleza do tych najlatwiejszych ;)Moze miala taki mily weekend ze szla jak skazaniec z powrotem do szkoly?
    Poza tym ... moze byla przybita, bo nie mama jak zwykle a wyjatkow tata ja odprowadzil do szkoly...?
    Ach, moze byc tyle przyczyn, a moze wcale sie nie stalo :)
    Dziecko obsweruje sie codziennie, rozmawia sie z nim i wtedy widzimy, czy ma klopoty, czy jest przybite itd.
    Kochana, a przede wszystkim nie wpadaj w rozpacz ani nie linczuj sie z powodu jednej uwagi Twego meza... Macierzynstwo to proces, nie chwila, wszyscy jestesmy ludzmi, nobody is perfect :), nie mwoiac o tym, ze dzieci naszych nie uchronomy porzed frustracjami itp. co zreszta jest OK, a nwet dobrze, bo w zyciu beda musialy sobie poradzic z lepszymi i gorszymi dniami, chwilami, wydarzeniami...
    Mysle, ze bledem jest takze dazenie do tego czy oczekiwanie, ze nasze dzieci beda zawsze radosne, zywe, otwarte, ochocze do wszystkiego itd.
    Nie mowiac o tym, ze dzieci niesmiale nie sa wcale gorsze od tych smialych :)
    Pozdrawiam i zycze milego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
  3. A moze jestescie zbyt surowi wobec Was samych jako Rodzicow ? Dzieci musza znac granice, to buduje poczucie bezpieczenstwa, musze sie nauczyc szacunku do innych, wiekszosc wloskich dzieci tego nie doswiadcza, pewnie zauwazylas. Czy Starsza sie zmienila tak diametralnie w stosunku do pol roku temu ? Czy moze zawsze taka byla, lubi bardziej obserwowac i medytowac niz brac udzial w szalenstwach ? A moze to nowe srodowisko/jezyk/szkola ? Proces akceptacji jeszcze trwa ...
    Agula

    OdpowiedzUsuń
  4. eee, rano to i ja tak wyglądam, jak zombie i nikt by mnie nie zmusił do skakania po schodach. a co dopiero małe dziecko.

    OdpowiedzUsuń