poniedziałek, 29 października 2012

Naprawa związku

Mam tylko nadzieję, że nie wkroczyliśmy w tę fazę związku, w której błędy popełnione w ciągu dnia potrafimy naprawić już tylko nocą...

20 komentarzy:

  1. To jeszcze calkiem dobra faza, ja bym powiedziala...:)
    Najgorzej jest, mysle, gdy ludziom juz w ogole na sobie nie zalezy, a dalej sa razem - z przyzwyczajenia, dla dzieci, bo tak wypada...
    Mysle, ze kazda komunikacja w zwiazku jest szansa na rozszerzenie jej na inne sfery zycia zwiazku, i o ile sa jeszcze w nim uczucia ciutka dobrej woli, jest szansa na naprawe...
    Kryzysy nie same w sobie zle, moga duzo pokazac i pomoc dynamice zwiazku.
    Rozumiem, ze twoj maz jest Wlochem, czyli ze jest to zwiazek takze interkulturowy... tez w takim jestem i mysle, ze to dodatkowe, czasem duze wyzwanie dla zwiazku, bo mimo dobrej znajomosci jezyka i kraju tej drugiej osoby, zawsze beda czy tez moga wystepowac trudnosci czy zaklocenia we wlasciwym zrozumieniu roznego odbioru rzeczywistosci, zachowan, slow, gestow parnera/partnerki... jak ja to dobrze znam :)
    Pozdrawiam Cie cieplo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, mąż Włoch, ale to już ten etap znajomości, kiedy się o tym po prostu zapomina...

      Usuń
    2. Nasz zwiazek trwa juz 18 lat i wciaz jeszcze zdarzaja sie nieporozumienia w kontekscie interkulturowym... zaznaczam, ze moj maz jest Europejczykiem :)

      Usuń
  2. Ale narobilas mi smaka !

    Hmm
    jakby to ubrac w slowa...
    dobrze, ze w nocy potraficie naprawiac :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. smaka na ciasto czy na nocne naprawianie? :)

      Usuń
    2. szczerze mowiac to na obie te rzeczy :-P

      Usuń
  3. Kazdy zwiazek ma swoje prawa naprawiania i z pewnoscia dlugie, udane zwiazki to efekt kryzysow i wspolnego naprawiania i dojrzewania. To jest absolutnie fizjologiczne dopoki obie strony tego chca. Trzeba sie zaczac martwic, kiedy wspolne serce nabawia sie arytmii.
    Agula

    OdpowiedzUsuń
  4. A moze wspolne wakacje i bycie razem w samolocie,w samochodzie jak na zewnatrz leje ze lepiej nie wychodzic kiedy mialo byc slonce na poludniu Francji, na promie 9 godzin. Po 14 dniach bycia razem,zgryzieni przez komary ale w sumie szczesliwi zamiast chowania sie w swoich pokojach przed laptopami znowu chcemy byc razem w dzien, przynajmniej do nastepnych wakacji. Mimo tylu rachunkow, bo splukalismy sie jak zwykle. Nawet nasze trzy potwory jakies lepsze sie wydaja.Trzymaj sie DC Jestes Wielka!Moze zwyczajnie zrob cos o 180 innego niz zawsze. Badz ponad ciasto sliwkowe i nie zaslaniaj sie dziecmi. To czuc z tego bloga jak bardzo kreatywna osoba Jestes. Nie tylko zona i Matka.L

    OdpowiedzUsuń
  5. Z L tez sie zgadzam... mysle, ze czasem za duzo mamy rutyny, no i nie zauwazamy, ze wtlaczamy sie w schematy... a pewno dnia zauwazamy, ze mamy dosyc tego prasowania koszul ;) a jeszcze bardziej oczekiwan drugiej osoby co do owego prasowania...
    Tymczasem my sie zmieniamy i moze pora by zaczac rozmawiac o potrzebie jakich zmian w zwiazku..?
    To, co wczoraj bylo przyjemnoscia moze dzis jest balastem... nawet najlepsze ciasto sliwkowe moze sie kiedys znudzic ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Apetycznie wygląda ta naprawa związku, mam nadzieję że troszkę pomoże, ale najlepiej pogadać jeszcze przy tym cieście i kawce i wspólnie rozwiązać problemy;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A tak na marginesie, odbiegajac od tematu, chcialam zapytac jaki masz objektyw?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ahh, myslalam, ze robisz zdjecia lustrzanka?

      Usuń
    2. nie, ukochany canon powershot sx200 is, ostatnimi czasy z naturalnym efektem prawdziwego ziarna piasku po upadku na rzymskiej plaży:)

      Usuń
  8. L - wakacje, nawet krótkie, tylko z mężem..... jedno z większych marzeń moich ostatnich lat, Gosianna - schematy, rutyna... przykre to, ale nigdy wcześniej przed macierzyństwem nie byłam schematyczna, a tymbardziej rutynowa... nie obwiniam jednak o to absolutnie moich dziewczynek, tylko stwierdzam fakt, jednocześnie mając świadmość, że właśnie schematy i rutyna w życiu dziecka tworzą poczucie bezpieczeństwa, przynajmniej w okresie dziecięco-niemowlęcym... dziewczyny, nie wiem, sama głupieję, w piątek doszłam do wniosku, że jestem po prostu 'dużym dzieckiem, które ma dzieci' i że kompletnie się do tego nie nadaję, nie radzę sobie emocjonalnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno nie nadaje sie na doradzce, bo ja z tych niedzieciatych, ale mysle, ze to normalne, ze kazda z nas ma jakies chwile zwatpienia. Na penwo nie jest tak zle jak myslisz, a ze widzisz w sobie duze dziecko, to dla mnie bardziej plus niz minus ! :-)
      Mysle, ze moze rzeczywiscie jakims rozwiazaniem bylaby chociaz dorywcza praca, zajecie mysli czyms innym niz dom i porblemy z nim zwiazane. Jakas mala odskocznia..
      I nie badz taka surowa w stosunku do siebie, jestem pewna, ze jestes rewelacyjna kobieta i mama !
      Uszy do gory :-)

      Usuń
  9. Nie chodzilo mi o schematy i rutyne w zyciu dzieci tylko w zwiazku z mezem... a to nie to samo ;).
    Chodzi mi o to, ze czasem warto powiedziec sobie i partnerowi: Chwileczke, czy nie warto by odswiezyc zwiazek, nasze rytualy, zwyczaje itd.? Zwlaszcza, jesli cos zaczyna nas uwierac czy jest przyczyna sprzeczek, niezadowolenia - takze jednej tylko strony...
    Co do wakacji tylko we dwoje - my w tym roku wreszcie sobie na nie pozwolilsmy i bylo bardzo fajnie :)). Polecam!
    (To takze zmiana rutyny ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, tak, wiem, że nie chodziło ci o to, ja chciałam powiedzieć, że schematy i rutyna w życiu ogólnie, na wielu płaszczyznach, pojawiły się właśnie razem z pojawieniem się dzieci.... a co do wyjazdu... już jutro jedziemy do teściów na 4 dni i choć nie będziemy sami w 100% to zdecydowanie podarujemy sobie kilka godzin sam-na-sam... dziś jest u mnie piękne słońce!

      Usuń
  10. No to fajnie :). Milego pobytu i chwil we dwoje!
    Zycie w koncu sklada sie z chwil...

    OdpowiedzUsuń