czwartek, 18 października 2012

Ogarniam

Zaczynam powoli układać moje własne puzzle. Nic jeszcze się nie wydarzyło, ale w mojej głowie wczoraj zrobiłam spory porządek. I to dzięki Wam w dużej mierze drogie wirtualne koleżanki! Poustawiałam regały, poodkurzałam myśli, wywietrzyłam pomieszczenie. Starsza, nic nie wiedząc, nic nie słysząc, a może jednak przeczuwając lub wyczuwając po trosze, po szkole zaczęła segregować zabawki w pokoju, bez nakazów, kiwających palców, podniesionego głosu. Wczoraj w Starszej przez moment zobaczyłam siebie samą. Rośnie. A moje skrzydła wcale nie muszą jej przygniatać, przede wszystkim mają ją chronić...

8 komentarzy:

  1. Witaj, ja właśnie dziś rano rozmawiałam z córką o tym, jakby wyglądała nasza codzienność, gdybyśmy mieszkali w Polsce, gdybym pracowała, gdyby dzieci chodziły na ósmą do szkoły. Szczerze mówiąc poraziła mnie ta wizja, od razu doceniłam to co mam;) Inna sprawa, że bardzo tęsknię za pracą, spędzaniem czasu wśród ludzi, za wymiernymi efektami tego co robię. Wieloletnie siedzenie w domu wychodzi mi już bokiem, żeby zupełnie się w tym nie pogubić, wzięłam się ostatnio ostro za języki. Jednak niezależnie od tego, czy mam fazę na naukę czy też czas przecieka mi przez palce, zawsze ale to zawsze brakuje mi go na odkurzanie i ścieranie kurzy, a tak lubię w domu porządek. Pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Aniu, moja codzienność w PL wyglądałaby tak, że w wychowanie moich dzieci zaangażowana byłaby pewnie grupa wsparcia czyli moi rodzice, a ja wracałabym do domu po umyte i najedzone dzieci o 21.00, tak jak to było przy małej Starszej. Co do porządków... też lubię względny ład, ale nie jestem typem ścierkowo-kurzowym... raczej wolę kucharzyć i wychodzić z Młodszą na podwórko, skoro mam czas.... pozdrawiam ciepło Ka

    OdpowiedzUsuń
  3. To musi być ogromy sukces, zobaczyć siebie we własnym dziecku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to bardzo miłe uczucie i uświadomienie sobie, że wszystko jednak idzie do przodu, że dzieci rosną...:)

      Usuń
  4. Wiesz, przypomnialo mi sie cos, co zawsze mi powtarza moj maz jak sie nad czyms bardzo zastanawiam. Sprobuj mi mowi, jak Ci nie bedzie odpowiaalo to zrezygnujesz ale nie zastanawiaj sie co by bylo gdyby. I w sumie to dziala. A ja potem nie mysle i zaluje, ze cos mni umknelo. Bardzo bardzo bym chciala, zeby Ci sie udalo coklwiek wybierzesz. I zeby bylo jak zawsze optymistycznie na twoim blogu. L

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj jacy ci faceci są do siebie podobni :)

      Usuń