poniedziałek, 1 października 2012

Kompletnie bez sensu

Poniedziałek. Kolejny poniedziałek. Już nie wrześniowy. Słońce wprasza sie do salonu. Wie, że dziś nie powinno, bo nie mam nastroju na odsłanianie każdego zakurzonego kąta. Wyganiam je. Zasuwam rolety. Odprowadziłam Starszą do szkoły i zaraz potem usnęłam z Młodszą na kanapie. Czy można być zmęczonym już w poniedziałek? I to w poniedziałek rano? Chwilę po przebudzieniu? Można. Jestem zmęczona. Jestem zmęczona nadmiarem czasu. Czasu, który codziennie muszę zapełniać, żeby nie zwariować...

7 komentarzy:

  1. Boże, też dzisiaj się tak czuję. Dokładnie tak.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja sie dzisiaj poklocilam z mezem bo musze pracowac zamiast siedziec w domu i czerpac radosc z bycia radosna, niepracujaca zona swojego meza. Zamiast jezdzic samochodem za ktory on zaplacil sama go sobie kupuje i tankuje benzyne i wkurzam sie ze nie mam czasu zeby pospac z dziecmi na kanapie, odprowadzac je wolno do szkoly zamiast wmawiac im, ze to bardzo wazne, zeby byc samodzielnym i jak zrobia sobie same sniadzanie to sie rozwijaja....zyciowo. Ot druga strona medalu.
    A potem wkurzam sie na siebie, ze narzekam. L

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie, ze mozna, zmeczenie psychiczne jest o wiele gorsze niz zwykle przemeczenie ciala i miesni..
    Ja lubie miec do polowy zasnloniete rolety (mam zewnetrzne), kurzu nie widac, niedociagniecia w mieszkaniu, ktore mi przeszkadzaja przestaja tak rzucac sie w oczy, i jakos tak bezpiecznije sie czlowiek czuje :-)

    Pozdrawiam Cie serdecznie z jesiennego Monachium !

    OdpowiedzUsuń
  4. już przestaję narzekać, już mnie rzeczywostość ustawiła na właściwie tory....

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale ponarzekaj sobie, zle jest tlumic w sobie wszytko.. To Twoje miejsce, wiec mozesz narzekac ile masz ochote :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasami spotykam kobiety - matki i zony, ktore sa zawsze usmiechniete i zadowolone.Zawsze. Czy to mozliwe, ze mozna tak zawsze, czy udaja a swiruja czasami tak samo tylko nikomu tego nie mowia.Ja chyba narzekanie wynioslam z domu, gdzie zawsze moglo byc lepiej, czysciej i perfekcyjniej i tak mnie to przesladuje. Mam nadzieje, ze moje dzieci tego nie przejma, przynajmnie chlopcy bo corka niestety ma czasem nadmiar ambicji. Niby konstruktywnej ale widze ile ja to czasem kosztuje. A moze to nasze polska cecha, ze zawsze moze byc lepiej, nie wazne jak nam z tym "lepiej"jest.Jak tak patrze na kobiety tutaj, to one jakos spkojniej i radosniej sobie zyja a jak mowia, to mam wrazenie telefonu zaufania... ale moze to zludzenie, bo kloca sie ciszej.L

    OdpowiedzUsuń
  7. ja z tych co wykrzykują... a jak nie krzykne, to samo uszami wychodzi więc już wolę krzyk. od pewnego czasu jakoś nie umiem płakać. myślę, że mój problem jest zgoła inny. ja po prostu gdzieś w głębi jestem chyba jednak sporą egoistką, a dzieci mi w pewnym sensie ograniczyły możliwość spelniania moich nazwijmy to zachcianek. i czasem po prostu podświadomie je o to obwiniam.... a im bardziej złoszczę się o kurz na ziemi, o brudny blat, o włosy w łazience tym bardziej sama siebie nie poznaję. przymina mi się moje dzieciństwo i krzyki o byle co...
    ale nic to, wczoraj mąż zaniemógł. na zwolnieniu do piątku. w przyszłym tygodniu usg. wracam na ziemie. cieszę się chwilą. dziękuję za to, co mam... pozdrawiam was ciepło moje dziewczyny...

    OdpowiedzUsuń