poniedziałek, 17 września 2012

Pochwała rzeczywistości

Pierwszy dzień włoskiej szkoły. Dziś rano zakręciła mi się łezka w oku. Sześć lat. Jak z bicza strzelił. Bywa różnie, ale gdy dziecko znika nagle matce z pola widzenia, to przez moment ma się takie dziwne poczucie osierocenia... Młodsza wróciła do swojego rytmu sprzed wakacji. Po prawie 4 miesiącach, bez smoczka, zapadła punktualnie w poobiednią drzemkę. Ja włączam funkcję RADIO i odpoczywam. Powoli wychodzimy definitywnie z pudeł i kartonów. W tym tygodniu przyjeżdża czarna cyfrowa YAMAHA... W naszym nowym gniazdku powoli wszystko zaczyna mieć swoje miejsce, nawet moje potrzeby...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz