czwartek, 6 września 2012

Dzisiaj chcę...

Dzisiaj chcę iść do pracy. Chcę włożyć myszo-szarą garsonkę i wsłuchiwać się w tupot własnych szpilek. Chcę wyjść z domu i wrócić po 10 godzinach mordęgi. Chcę znowu zobaczyć rozmytą ostatnio granicę miedzy tygodniem a weekendem. Na myśl o kolejnym długim roku z dzieckiem w domu drży mi prawa powieka. Minęły zaledwie 4 dni od naszego powrotu i znów dopada mnie zmęczenie. Niemoc. Kipię od pretensji do samej siebie. Rutyna mnie odmóżdża. Trasa kierunek gary-stół-lodówka-łazienka brzmi dzisiaj jak skazanie. Mam takie dni i nic na to nie poradzę...

7 komentarzy:

  1. Masz takie dni, i to normalne!
    Ja mam takie dni w odmozdzajacej, codziennie beznadziejnej pracy...
    Czasem trzeba sie wyzalic :-)
    Trzymaj sie !

    OdpowiedzUsuń
  2. Się wyżaliłam :) I mi lepiej! Buźka! W końcu mam od tego blogoterapię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze jest wiedzieć o takich rzeczach. A nie na przykład tłumić w sobie.
    W ukrywaniu przed sobą własnych uczuć miałam kiedyś wprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ukrywać nie ukrywać, płakać w poduszkę czy czasem wykrzyczeć, napisać nie napisać, chyba wolę jednak to drugie...

      Usuń
  4. DC ja zawsze pracowalam i to byla najgorsza z mozliwych decyzji. Jak masz meza, ktory jest wstanie na Ciebie pracowac to kozystaj i ciesz sie zyciem. Moja Babcia zawsze nam mowila, ze facet musi pracowac, bo jak nie to mu bzdury przychodza do glowy a madra kobieta ma byc piekna i szczesliwa. Nie rob z siebie maszynki do zarabiania pieniedzy. Niech Cie facet kocha za to kim Jestes. Ja wpadam do Ciebie i Caramba na bloga, zeby wyluzowac i byc taka jak Wy jestescie. Tworzyc cieply dom, pachnacy czystoscia i dobrym obiadem, porywac dzieci na wycieczki, pokazywac im piekne miejsca. Zeby kochaly mnie za to jaka Matka dla nich jestem a nie przeambicjonowana kobiete sukcesu. L

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki L. Z tym domem pachnącym czystością to nie przesadzajmy:) Obiady... bywa różnie, staram się, ale ogólnie masz rację, zgadzam się. Nawet jeśli Mąż nie jest niewiadomo kim i niewiadomo ile zarabia... A dzieci... hmmmm. czasem zbiera im się za moje małe frustracje i myślę, że może gdybym ich nie widziała cały dzień byłabym bardziej świeża w podejściu, rozmowie itepe.... K

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja chyba pownnam zostac w domu i podszkolic sie o ortografii. Oczywiscie (nieoczywiscie dla mnie) korzystac sie pisze przez rz. Ja mysle, ze trzeba byc szczesliwym. Jak czujesz, ze sie nie dajesz rady to moze ucieknij z domu do pracy. Ja tak zawsze robilam i nadal robie. Szkoda tylko troche dzieci. Moje zawsze musialy byc "dzielne" i po co im to bylo. W Toskanii bylo super z moja corka. Taki bonding time - Mama - corka. Mialysmy fiata 500. Pojechalam tylko na jeden dzien do Florencji a potem siedzialysmy przy basenie albo szukaly domu Leonardo da Vinci a jak znalazysmy okazal sie prawie ruina, ale miejsce piekne. W pazdzierniku jedziemy ale juz wszyscy na Korsyke. Zwolnilam, bo najwazniejsze to byc razem. L

    OdpowiedzUsuń