niedziela, 6 maja 2012

Przepis na szczęście numero uno

Mityczna piosenka głosi, że " felicita' e' un bicchiere di vino con un panino". Jak najbardziej się zgadzam, szczególnie na Piazza del Campo w Sienie, w Panitotece na pierwszym piętrze z widokiem na okazały magiczny plac, gdzie włoskie kanapki zastąpią z powodzeniem niejedną wykwintną kolację przy świecach (swoją drogą właśnie wpisałam do kalendarza weekend w Sienie, moje must be przed wyjazdem do Polski, kto mnie zna, wie, że Siena to mój talizman, to moje miejsce na ziemi, to balsam, to najpiękniejsze miasto na moim świecie...). Dziś jednak szczęscie przybrało inną twarz. Moje dzisiejsze szczęście to deszcz, który na moment przytrzymał nas w donu, to makaron strozzapreti z szafranem i kiełbaską, do tego wino Chianti, a skoro Chianti to nie mogło zabraknąć ciasteczek cantuccini. Na dopełnienie wszystkiego wspólna, spokojna, narazie niczym niezaburzona zabawa moich dziewczynek. Dziękuję ci deszczu za te domowe chwile...

4 komentarze:

  1. Uśmiecham się sama do siebie jak Cię czytam:) Chwilo trwaj!:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimi, nawet nie wiesz jak mi miło...

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię Twoje klimaty tekstowo-zdjęciowe :-). Emanują spokojem, dobrymi emocjami. Cieszmy się z drobiazgów bo to one stanowią o jakości naszego życia. Wróciłam z Florencji, czekało na mnie ciasto z posypką, wypiłam przywiezione Chianti z wszystkimi których kocham, ciesząc się że siedzimy razem wokół stołu.Bycie razem daje moc!
    B.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj B., spokój czasem tylko pozorny, ale jak tylko jest, łapię, spisuję, fotografuję i robię jego zapasy na gorsze czasy... posypka oj będzie będzie, juz niedługo.... pozdrawiam ciepło K

    OdpowiedzUsuń