poniedziałek, 7 maja 2012

Poruszające "Nie ruszaj się"

Polecam, polecam, polecam. Kiedy rok temu przyjechałam do Włoch, w nowo wynajętym domu na półce ktoś przypadkowo zostawił książkę. Jedną, jedyną. Otworzyłam i pochłonęłam. Była druzgocąco autentyczna. Dawno nie dostałam za darmo takiej dawki emocji. Wczoraj, krótko przed północą, gdy słałam sobie jadalnianą kanapę, na której od kilku już nocy waruję, po tym jak Młodsza nad ranem wczołgała się bezszelestnie na czworakach na poddasze, odruchowo zmieniłam kanał. Po zaledwie jednej sekundzie kadru już wiedziałam, że znam tą scęnę. Wmurowana w kanapę naderwałam kolejną noc. Polecam. Bardzo. Matkom. Żonom. Obraz rodzicielstwa i poemat o małżeństwie, w którym wszystko jest tak pozornie piękne i ułożone, że napisane drukowanymi literami na plaży "zgwałciłem inną kobietę" zostaje kompletnie niezauważone przez pluskającą się w morzu idealną żonę. "Non ti muovere" czyli "Nie ruszaj się".

4 komentarze:

  1. Dopisuję do listy do przeczytania:) A ja ze swojej strony polecam "Czarne mleko" - bardzo wciągająca lektura o roli i pragnieniach kobiety:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. okej, dopisane,zaraz sprawdzę i zabiorę do czytania na podradomską werane :)pozdr K

    OdpowiedzUsuń
  3. Non ti muovere... piękna książka i piękny film...
    Non ho paura.... Ammaniti... jeszcze piękniejszy film...
    Pozdrawiam,
    miłośniczka włoskich klimatów- przypadkowo na tym blogu, pierwszy raz, ale mam nadzieję, że nie ostatni..
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozdrawiam Aniu ciepło, dziękuję za wskazówkę, poszperam, poszukam, lubię takie klimaty...

    OdpowiedzUsuń