sobota, 26 maja 2012

Ostatki...

Mój ostatni pełny weekend we włoskim domu. Za tydzień o tej porze będziemy sprawdzać, czy wszystko wyłączone i zamknięte. A potem aż trzy pełne miesiące na walizkach. Z wczorajszej kolacji wyszło niewiele, bo nagle, bez pytania i bez uzgadniania z nami Młodsza zgubiła smoczek. Noc przeżyłam, ale za to teraz parzę już drugą z kolei dużą mokę. To tylko jakieś 4 mocne espresso... Do tego ulubione ciasteczka śniadaniowe, Doemi, polecam, produkowane są w Puglii, ale są na tyle dobre, że sprawnie konkurują na półkach z Mulino Bianco i innymi włoskimi toptenami. Po takim śniadaniu wybaczam wszystkim wszystko...

2 komentarze:

  1. przed Wami długie wakacje - wszystkiego dobrego! Będę zaglądać, więc liczę na jakieś wpisy - bardzo mi się u Ciebie podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Majka, witam serdecznie wśród obserwujących,miło mi niezmiernie.... a pisać będę, i kibicować Tobie też, pozdrawiam! K

    OdpowiedzUsuń