wtorek, 15 maja 2012

Miło i jadalnie

Za to kocham pozamiasto. Przypadkowe rozmowy z przypadkowymi ludźmi. Czas na zatrzymanie się przy drodze, przy miedzy. Skinienie głową. Pogaduszka. O niczym. O wszystkim. "Niech Pani podejdzie, dam dziecku czereśnie, bio, wysyłamy je na cały świat. A zna Pani nespole? Mnóstwo witaminy C, dobra na wahania temperatury i przeziębienia." Wróciłam do domu obładowana czereśniami i ze słoiczkiem nieszpułki. I z nadzieją, że świat jeszcze nie zwariował...

3 komentarze:

  1. Nigdy nie słyszałam o nieszpółce, jaki ma smak?
    A propos poprzedniego wpisu, przeprowadziłam dwa razy w życiu na swoich dzieciach akcję podnoszenia za nogi do góry przy zakrztuszeniu, uderzenia zawsze wydawały mi się trudniejsze, że trzeba to zrobić jakoś specjalnie, że nie będę wiedziała jak. Byłam na szczęście po lekturze książki Ewy Błaszczyk "Wejśćtam nie można" stąd w ogóle wiedziałam co robić. Pozdrawiam AT z Caramby

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też o nieszpułce nie nie wiedziałam, dopiero wczoraj wyszperałamw sieci.Smak bardzo podobny do pigwy... Roślina z rodziny różowatych. Co do podnoszenia za nogi, nam powiedziano, żeby raczej tego unikać,bo dziecko może upaść lub można mu zrobić krzywdę, szczególnie okolice karku.
    Nas nauczono prostego chwytu, dziecko przerzucasz przez kolano, brzuch dziecka oparty na kolanie, głowa koniecznie niżej (ma zadziałać prawo grawitacji) podtrzymywana pod brodą lewą ręką, prawą 5 mocnych uderzeń między łopatkami. Zwykle po 3 uderzeniu dziecku udaje sie wykrztusić...

    OdpowiedzUsuń