niedziela, 20 maja 2012

Sobota bez planu

Mąż znika na chwilę z telefonem. Wraca po chwili. "Sprawdziłem dziś pogodę w Sienie, co powiesz na tagliatę na piazza del Campo, jeśli nie dziś, to dopiero po powrocie z wakacji, we wrześniu...". Dwadzieścia minut i jesteśmy spakowani. Jedziemy. Nasze miejsce osobistego kultu. Zawsze te same uliczki, prawie zawsze ten sam stolik. To samo menu. Obowiązkowa tagliata. Czerwone wino dobrane przez znajomego szefa kuchni. Niby tak samo, a jednak co roku jest inaczej. Rok temu Młodsza jeszcze nie chodziła. W tym roku obydwie biegały za gołębiami po całym placu, wzdłuż i wszerz. Trzy lata temu była z nami tylko Starsza, Młodsza w sferze planów. Było pięknie, ale marzy mi się Siena tylko we dwoje. Czuję się delikatnie wymęczona. Wczoraj zazdrościłam parom popijającym winko z gwinta nad pizzą z kartonu. Zastanawiam się, kiedy my wejdziemy w etap minimalnej przewidywalności wydarzeń. Bez tego całego amoku. Mamuś, chcę iść do lunaparku. Mamuś powiedziałaś, że kupisz mi sandałki. Mamuś chcę pizzę z frytkami. Nie ma frytek. Ale ja chcę koniecznie z frytkami. Mamuś chce mi się siku. Mamuś boli mnie nóżka. Mamuś jestem głodna. Mamuś, kup mi loda. Młodsza jeszcze niezbyt werbalizuje swoje potrzeby, ale za to funduje wysoce nadprogramowe zmienianie pieluch w najbardziej niewygodnych zaułkach miasta... Dziś boli mnie głowa i drży powieka. Niewyspanie. Zmęczenie. Hałas. Niech i tak będzie czasami...

4 komentarze:

  1. Wypad do Sieny - brzmi bajecznie. Ja zastanawiałam się wczoraj nad tym kiedy będziemy mogli zrobić coś tylko we dwoje. W nasze miasto zawitał tzw. jarmark średniowieczny, wydarzenie raczej kiczowate ale z jedną fajną polową restauracją w stylu arabskim. Posiedziałabym tam z mężem. M. wrócił właśnie z kursu w Barcelonie, gdyby na miejscu był ktoś pomocny, mogłabym z nim pojechać. U nas to nawet nie kwestia wieku dzieci tylko całkowitego braku rodziny w pobliżu a to się nie zmieni. Pozdrawiam! A.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, przeczytałam wpis u Ciebie, widzę, że mamy podobne chwilowo odczucia!:)pozdrawiam K

    OdpowiedzUsuń
  3. Tego typu wspólnota doświadczeń jest nie do uniknięcia:) Właśnie przeczytałam o nowych wstrząsach. U Was wszystko dobrze? A.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, na szczęście tak, my odczuliśmy tylko ten pierwszy wstrząs o 4 nad ranem. Do tej pory odnotowano 75 kolejnych... Jutro zostajemy w domu... Mam tylko nadzieję, że na tym się skończy... do tego deszczowa pogoda przez cały kolejny tydzień... Mamma mia!

    OdpowiedzUsuń