wtorek, 22 maja 2012

Maj 92

Brzęczy mucha. Parzę kawę. Podgryzam torta nocciolata*, którą w niedzielę popełnił mąż. Oddycham równomiernie i napawam się chwilą spokoju. Od kilku dni, oprócz trzęsienia ziemi i bomby podłożonej przed szkołą w Brindisi, cały czas powtarzane są dwa nazwiska... Falcone i Borsellino. Ze wzruszeniem oglądamy wieczorem filmy, fabularne "Vi perdono ma inginocchiatevi"**, dokumentalne "Ho vinto io"***, dziś kolejny..."57 giorni"****. Smutna historia pięknej Sycylii. Wydarzenia sprzed raptem dwudziestu lat. Historie ludzi honoru. Starsza ogląda razem z nami. Jest bardzo ciekawa. Zadaje pytania. Chce wiedzieć, czy ci wszyscy źli panowie są już wyłapani i siedzą w więzieniach. Upewnia się, czy w naszym mieście ich nie ma... Tatuś, a co to jest mafia...
* ciasto wykonane z mąki z orzechów laskowych ** "Wybaczę wam, ale uklęknijcie". *** "To ja wygrałam.". **** " 57 dni"

1 komentarz:

  1. Śliczne ciasto, ale bez przepisu! Apeluję o recepturę.

    OdpowiedzUsuń