sobota, 5 maja 2012

Kolorowo mi

Samograja przestawiłam na funkcję radio. Nogi uniesione lekko odpoczywają na krześle. Starsza na tablicowej kartce wyrysowywuje symbole starożytnego Egiptu. Młodsza siestuje z mężem na poddaszu. Szumią topole i śpiewają ptaki. Lodówka błaga o wypełnienie, ale nie chce nam się do miasta, do sklepów, do ludzi...

4 komentarze:

  1. Hej DC nawet nie wiesz jak sie ciesze, ze u Ciebie tak radosnie i spokojnie. To jak swiatelko w tunelu dla mnie, ze mozna spokojnie i radosnie. U mnie teraz tak nie jest. I wpadam sobie dlatego czasmi, zobaczyc,ze sa ludzie. ktorzy zyja normalnie, bez biegu z nogami na krzesle i herbata zielona. Ja jade do Florencji na 3 dni w czerwcu ale znowu bedzie tylko w biegu a mialy byc dwa tygodnie z mezem, dziecmi. Taki lajf..Ta ze Szkocji

    OdpowiedzUsuń
  2. ja takze często nie lubię podrozować do miasta , do ludzi , po zakupy. Na wsi najpiękniej. kawa jest zawze, a ciasto z rabarbarem robi sie prawie samo... Sciskam z tej wsi z domu z czerwonym dachem i niebieskimi okiennicami. Lidka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj kochana, dziś ja, jutro ty, równowaga w przyrodzie musi być... w czerwcu będę już w polsce, w innym przypadku chętnie bym wpadła na wspólną kawę do florencji,mam tylko 90 km... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lidka, oj jak ja tęsknię za rabarbarem :) oprócz zupy kojarzy mi się z myciem rąk po newlekaniu tytoniu, takie tam wspomnienia z dzieciństwa.... oj juz się nie mogę doczekać mojej polskiej wsi, rechotu żab, zapachu lasu o poranku, maciejki pod oknem i w ogóle Polski kochanej..... pozdrawiam z księżycowego balkonu.k

    OdpowiedzUsuń