niedziela, 13 maja 2012

Ja...

7 komentarzy:

  1. Miło Cię zobaczyć:) Uśmiechnięta, kolorowa, z aparatem przyklejonym do oka- tak sobie Ciebie wyobrażałam:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimi, trzeba uwieczniać takie momenty, kiedy jesteśmy uśmiechnięci i kolorowi :) ściskam k

      Usuń
  2. Ja chyba tez dokladnie tak sobie Ciebie wyobrazalam(moze jeszcze z rowerem albo jakims mini morrisem. Koniecznie jasnym. Dziewczyny nie wiecie co by tu zrobic, zeby nie pracowac, byc w domu, nie musiec rano wychodzic, tylko zostac w domu, sprzatac, kosic trawe, robic pomidorowa i generalnie to, co sprawia mi najwieksza radosc i do czego prawdziwie sie nadaje. Jak probuje, to potem zasypuje nas stoooooooooos rachunkow.....i wracam do pracy bo troche nie mam wyboru i wole to niz poranne "wymiany zdan" z mezem. Trzynmajcie sie cieplo. Wracam do pracy. Bez sensu, bo i tak nia swiata nie zbawie, ani dzieci na ludzi nie wychowam. Corce juz teraz mowie jak mantre. Musisz byc madra ladna ambitna i wesola ale znajdz sobie meza, ktory Cie utrzyma, zebys miala normalne zycie a nie biegala na szpilkach jak wariatka z wozkiem do opiekunki i lekarstwami na katar. Wmawiajac sobie, ze ona sie dzieckiem zajmie rownie dobrze jak Ty. Dzisiaj zycze wszystkikm feministkom zeby wpadly z jakims nieudacznikiem i urodzily im sie piecioraczki. A potem mmusialy isc do pracy i dalej walczyly o rownouprawnienie kobiet. My nie jestesmy tacy sami wiec po co uskuteczniac fikcje. Ta ze Szkocji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkotka! zawsze kolejka obok nas jest krótsza i szybsza.
      Jesteś w domu z dziećmi - chcesz iść do pracy. Pracujesz - wolałabyś zostać w domu... To odwieczny dylemat. Za wszystko płacimy jakąś cenę.
      Poczytaj moje posty styczniowo-lutowe, zobaczysz ile tam było frustracji z siedzenia w domu, ile goryczy. I nawet teraz, gdy to piszę Młodsza skrzeczy mi do ucha, a ja myślę "Kiedy ona wreszcie pójdzie do przedszkola i będę mieć kilka godzin tylko na MOJE WŁASNE sprawy".
      Co do jednego się zgodzę w pełni - jestem przeciwna oddawaniu dzieci opiekunkom, ale tu jak ze wszystkim sprawa dyskusyjna.
      W naszej aktualnej sytuacji było to absolutnie nieopłacalne.
      Mam jednak świadomość, że nadejdzie dzień, za rok, może za dwa kiedy jedna pensja zdecydowanie nie wystarczy.
      Dzieci rosną, rosną potrzeby.
      Ten okres traktuję jako okres przejściowy, czasem ryczę, czasem się zamartwiam, ale są też takie majowe dni, kiedy mam ochotę krzyczeć "jestem przeszczęsliwą kurą domową".
      K

      Usuń
  3. Nie jestes Kura domowa. Jestes normalna zdrowo myslaca kobieta i zwyczajnie nie dajesz sie zwariowac. I dlatego masz normalny dom i Twoje dzieci sa normalne i szczesliwe. Moje tez sa ale ja chyba czasami nie, juz nie. Dzisiaj nma poczatku tygodnia, z nawalem pracy ucieklabym na swoja zielona skorzana kanape, wzielabym laptopa i zniknela, albo wstala tylko po to by umyc okna i wyszorowac podlogi. Pozdrawiam, bo kawa sie konczy i nie moge juz udawac ze pracuje jak nie pracuje.Lidka( ta ze Szkocji)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lidka, w takim razie przeczekaj to niefortunne dzisiaj.... a szczęście różne ma oblicza, to Twoje jest dziś trochę zachmurzone, ale głeboko wierzę, że to tylko chwila moment.... ściskam K

    OdpowiedzUsuń
  5. "Jesteś w domu z dziećmi - chcesz iść do pracy. Pracujesz - wolałabyś zostać w domu... To odwieczny dylemat. Za wszystko płacimy jakąś cenę."
    Amen.

    OdpowiedzUsuń