poniedziałek, 21 maja 2012

Dopadło

Wiedziałam. Wiedziałam, że nie mogę zbyt długo fruwać nad ziemią trzepocząc ochoczo rzęsami. Nie mogłabym biegać maratonu, bo standardowo daję ciała pod sam koniec. Tak już mam. Powinnam już odliczać. Prasować bluzeczki, pakować kostiumy, robić weki... A tymczasem największym sukcesem organizacyjnym jest niezabałaganianie teraźniejszości...

2 komentarze:

  1. No cos Ty Wielka Jestes i dasz rade. Najwyzej wpakuj do walizek niewyprasowene. Mnie sie zdarza nawet mokre. Tak juz mam. Teraz, bo kiedys to portafilam zjechac pol Slaska za lakierkami w kolorze Ivory dla mojej corki, zeby pasowaly do skienki, albo jechac w szpilkach w samolocie. Teraz wszyscy sie sami pakuja. Chlopcy 10 lat, corka 13 o mezu nie wspomne. Jak sie zle spakuja ich sprawa. Troche bojsom pomagam, bo by same pistolety i lego zabrali.Ale zazwyczaj jest OK. Super bedziesz miala z tym morzem w Polsce.Nigdzie chyba nie jest tak pieknie. Ze Szkocji...

    OdpowiedzUsuń
  2. morze nie polskie tylko włoskie będzie, w polsce będzie za to podradomwska wieś, a co do bałtyku, marzy mi się niezmiernie, ale jakoś nie potrafię męża namówić, choć w gdańsku po uszy zakochany...

    OdpowiedzUsuń