piątek, 4 maja 2012

Ballando

Czuję jak wypływam na głęboką wodę macierzyństwa. Młodsza to jeszcze etap kup w pieluchach i butelkowego mleka na dobranoc. Starsza zaczyna pytać, zaczyna się wzruszać, zaczyna odróżniać. Wygrzebałam w aucie mityczne "Dangerous". W drodze do szkoły puszczam ulubioną piątkę i siódemkę. Na pełny full. A co mi tam. Po bokach zielone wzgórza jak u Ani, szumiące zboża. Pędzimy! Dziewczyny kołyszą się jak pałki w stawie. Młodsza wrzeszczy, że mam tańczyć "Mamma, balla, balla!"! Potem pada pytanie Starszej, a kto to, kim on był, a co i jak, a opowiesz mi o jego życiu, a dlaczego umarł. Pokazuję teledyski. Tłumaczę, opowiadam... Widzę jej ciekawość, przejęcie. Czuję się taka odpowiedzialna za to, że mam tak niesamowity wpływ na postrzeganie rzeczywistości przez inną osobę...

2 komentarze:

  1. ... wiem dokładnie o czym piszesz .. moja ośmiolatka czasem pyta a ja otwieram buzię ze zdziwienia .. ostatnio o mężu aby był taki jak tata .. tatuś uniósł się jak balon do góry :)) a młodsza to dziś pierwsze siusiu na nocnik - taka gapa jeszcze :0)) ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
  2. Monique, no to brawo za to pierwsze siusiu, ja czekam na czerwcowe morze i tam będę odpieluchowywać:)

    OdpowiedzUsuń